Różne
Wyczyny Cwanych Wilków
 

2012-01-15 20:05:40

 

Fotkę z mordowania Wodza poprosimy i jakąś wersję nieżywą też.

2012-01-14 18:42:29

avatar

Dzięki śniegowi mamy nowy sposób uśmiercania Wodza :D Szeleczki, sanki i młoda na nich :) On zméczony, dziecko szczésliwe, a my wypoczéci - tak lubié :D

2012-01-07 21:53:24

avatar

Ci, którzy znają film produkcji radzieckiej "17 mgnień wiosny" zrozumieją bez zbędnego wyjaśniania, ale "młodemu pokoleniu" (oraz Tym co to już BILOBIL w pamięcia pomaga) wyjaśnię. Major Sztyrlic, to taki J23 naszych przyjacół ze wschodu. Znamienną rzeczą dla niego był wyraźnie zanaczony w grze aktora i w słowach narratora proces myślowy. Sztyrlic miał "temat do przemyślenia"..... (słynne - jeśli ja wiem, że on jest szpiegiem, to czy on wie, że ja też jestem szpiegiem, a jeśli on wie i ja wiem, to......)

Tak Wandal zaczyna "trawić" pewne sytuacje życiowe i polecenia. Widać jak ulega pofałdowaniu warstwa szarych komórek i z uszu wydobywać zaczyna się dym (chłodzenie włączone)..... Wandal vel Sztyrlic MYŚLI

dla nas bomba:):):)

2012-01-07 21:44:07

avatar

Witam!

Wandal "wypracował" dla siebie w nowym roku, nowy przydomek....

SZTYRLIC

cI

2011-12-12 23:41:05

avatar

Nietoperze mają sowją bazę wypadową latem pod dachem.... a wiec mysz ze skrzydłami już jest - nawet 2 w porywach 3 szt.

A nasz kotopies złapał myszunię w sypialni (w domu!!!). I zachował się jak typowy KOT - ułożył ją na posłaniu, tak, aby Pan mógł ją zobaczyć i pochwalić kotka / pieska (właściwe skreślić).

Równolegle do psiej kufy leżała mokra myszunia, za Panem pies wodził wzrokiem "spójrz na mnie łaskawie, i nie gniewaj się na mnie, ja ją złapałem, ale nie zjadłem - zobacz".

Dokonaliśmy wymiany w barterze - my kawałek mięska - Wandalek całą myszkę (zaślinioną).

I co Ty na to?

Kiedy otrzymamy koci rodowód?

2011-12-10 18:20:36

 

wyglada na to że myszki też cwane.
A jak CWANE to niech sobie żyją.
Jaki im skrzydła wyrosną od tej ptasiej karmy to będziecie mieli CWANE nietoperze :P

2011-12-09 21:05:43

avatar

Cześć!

Myszunia to deser. A i tak Wandal grzecznie oddaje co ma w pysku.....

takie to owłosione, nie wypatroszone i już nie skacze.....

 

A tak na marginesie - przed dużym oknem w pokoju wisi karmnik (ok. 1,2m od szyby), na ziemi (ok. 2m od szyby) stoi pieniek a na nim drugi karmnik. Rytuał poranny: Michał miska z mlekiem i kuleczki, Wandal miska z granulatem, ptaszki pół szklanki ziaren słonecznika.... Tylko, że od tygodnia na pieńku wraz z ptaszkami stołują się 2 myszki!!!

A mieszkają chyba w domu...

IS:)

2011-12-09 12:21:41

 

Niesłychanie ekonomiczny organizm ma ten Wandal . :P
Jedna myszka na 5 dni?
Co z niego za Wandal?
Niemniej mam nadzieję że jak go spuscisz ze smyczy to zdemoluje miejscowa populację myszy. :)

2011-12-07 15:46:06

avatar

Cześć!

Mój pieso - kot z głodu nie zginie - na 5 spacerów jedna myszka na pewno się trafi.

A łazimy na smyczy, bo krowy jakoś na niską temperaturę odporne i dalej są na łąkach. I ich świeże placki też.....:)

2011-11-27 23:20:22

avatar

Witam!

Wandal też lubi nosić - najchętniej czapkę Pana....

Tomek wraca do domu, przysiada, aby zdjąć buty, schyla się i wtedy Wandal pomaga Panu rozebrać się - zdejmuje z głowy czapeczkę i chodu....

Mnie próbuje zdjąć z głowy frotkę. Czasami z włosami...........auć!!!

Taki to radosny kundel....

IS:)

2011-11-18 20:26:01

avatar

U nas się nosi:

- przy wypuszczaniu z kojca-patyk, miotłę, wiadro-zależy co leży,

- przy radościach na powitanie gości-buty,

- przy ochocie wyjścia na pole-jakiejkolwiek zabawki julkowej,

- przy powitaniu Pańcia-miskę, bez wzgledu na zawartość lub jej brak,

- przy szaleństwach podwórkowych-kota dyndajacego z pyska, żywego ciągle...

Przy tym wszystkim noszenie nie jest najważniejsze, bo ważniejsze jest gadanie z pełnym pyskiem i wymachiwanie ogonem bez jakiejkolwiek kontroli.

Ostatnie zniszczenia - wypasione posłanie wypełniajace wnętrze budy....zamienione w jakiś proch i pył...Jutro sprzatanie i wyściełanie budy słomą, a co!!! Jak tym draniom z hmmm międzypalców wystaje to niech maja karę.

2011-11-18 16:26:28

avatar

 

 

Werwa to też nosiciel jest. Zawsze jak się cieszy musi mieć coś w pysku. Najczęściej jak ktoś do domu przychodzi. Nie ważne co by to było, jeżeli leży na podłodze trzeba złapać i nosić, ale nie popsuć.

Na podłodze zazwyczaj leżą buty. Nosi ich od jednego do kilku na raz. Razu pewnego gdy mama moja weszła do domu Werwa wycelowała w buty ustawione na dywaniku. W swojej radosnej euforii nie trafiła jednak w buty a w dywanik. "Upolowała" więc kilka par butów na raz. Biegnąc z tym ku mej mamie strąciła stołki z telefonem i routerem... poza tym większych strat nie było. 

 

Życie jest podle nieprzewidywalne. Rozdzielił nas los z Werwą na trochę. Werwa jest w dobrych rękach u moich przyjaciół. Wyszło tak, że musiała sunia zostać sama w mieszkaniu na cały dzień roboczy. Zaryzykowano i nie zamknięto jej klatki.

O, zgrozo! - pomyślałem gdy się dowiedziałem. Faktycznie, coś się wydarzyło. Werwa pozbierała wszystkie dostępne ubrania mojej koleżanki i skumulowała je w klatce.

No ładnie, szykują się wydatki... - moja kolejna myśl. Na całe szczęście okazało się, że nie zniszczyła nawet jednej rzeczy. Wyżarła tylko swoje smakołyczki z kieszeni płaszcza.

Gdy koleżanka wróciła Werwa odnosiła jej ciuch po ciuchu aż klatka była pusta. Troszkę się zdziwiłem. Nie miej jestem zadowolony z takiego jej zachowania. 

 

Tyle o nosicielstwie, przynosicielstwie i odnosicielstwie Cwanej. 
Pozdrawiam.

 

2011-11-18 15:17:56

avatar

Zgoda jak zostaje sama na podwórku, to oczywiście bardzo się nudzi i z tych nudów wymyśla różne zabawy. Pewnego razu po powrocie z pracy, za domem znalazłem pięknie posadzonego buta ( zdjęcie w galerii ). Pomyślałem sobie, że jest jeszcze do uratowania, lecz to co widać, to wszystko co z niego zostało. Reszta była odgryziona. Pewno psica po konsumpcji połowy buta trochę się zreflektowała i pomyślała, że będzie awantura. Więc wymyśliła, że go pięknie zakopie, by widać było tylko ocalałe fragmenty. Bardzo ją za ten pomysł szanuje. Sam bym na niego nie wpadł. Oczywiście gdy pokazałem to wszystko rodzinie, łzy lały się ciurkiem, a tarzania nie było końca. Po raz drugi w ostatnim czasie zaskoczyła mnie, gdy wracaliśmy ze spaceru. Niby mieszkam w mieście, ale sąsiad ma takie małe kurki - liliputki. Chodzą sobie one po podwórku, ale czasem wychodzą na drogę ( bardzo rzadko uczęszczana ). Więc wracamy ze spaceru, a tu psica z całą energią wali w krzaki. Kotłowania było może z pięć sekund, nawet nie zdążyłem zareagować. Wypada z kurą w pysku i ledwo ją dogoniłem wrzeszcząć z całych sił. Liliputka przeżyła, tzn widziałem jak oddalała się w swoją stronę. Sąsiad chyba nic nie zauważył. To na razie tyle...

2011-11-15 14:26:24

 

Tadeusz się szarpnął i i i i

i kupił mi na imieniny w s p a n i a ł y  FLUID  D I O R A.

Umarłam z zachwytu.
Ale szybko zmartwychwstałam,

bo po trzech dniach posiadania owego cudownego fluidu 
przywitał mnie przy furtce Werwus ze szczotką do włosów w pysku.
Następnie przyniósł mi dezodorant i krem.
Tknęło mnie złe przeczucie
No tak, włamał się przez okno i dobrał do moich kosmetyków

ranyboskiegdziejestFLUID?????
NIE MA  niema, noniema , cholera nieeeema fluidu !!!
Spoooko! pewnie rzucił gdzieś w ogrodzie albo zaniósł do budy.

Trzy dni grabiłam i przetrząsałam liście.
Wymieniłam słomę w budach oglądając każde źdźbło.
Tadeusz już obrażony, co dzień rano i wieczorem pyta o fluid.
Werwus już się szykuje do uśpienia .

W  końcu uknułyśmy z koleżanką że kupimy taki sam
 i powiem Tadeuszowi że się znalazł.
Przed wyjściem trzeba się maznąć, no nieee?
Ona sięga do torebki i i i .......co ?
Fluid....fluid widzi….….

Trzy dni wcześniej chwaliłam się prezentem.
Oglądałyśmy też jej skarby a potem zmieniłyśmy temat,
zgarnęła wszystko i kamień w wodę Justynka taka.
A biedny malutki Werwusek już prawie wpadł w depresję.

Od tej pory nie wierzę
że wilczaki tak strasznie psocą
One są grzeczne !
To ludzie na psa zwalają ! ! !

 


2011-11-15 13:09:12

 

Zachwycajace. Werwus by te poduszki przerobił na pierze w 5 min. Ale Werwus jest nerwus.

2011-11-11 17:45:20

 

Nasz co rano, po powrocie ze spaceru, albo jeszcze przed gdy Pańcio jest półprzytomny zawija do swojego skojca poduszki, takie małe jaśkowate. Sprawia mu to wielką frajdę. Wieczorem się nimi bez problemu dzieli :)

2011-11-05 10:08:00

avatar

Szczęściara! Dostało Ci się dwa w jednym.

2011-11-04 21:43:16

avatar

Witam!

Oj! Urszula i Tadeusz to Cwane Bestyjki...

Podobno mamy psa. Ma nawet rodowód, duży pies ci on jest.... Ma ogon, pysk, łapy, zębiska....

Ale koty też to mają......

Wandal - kot (Cwany, udaje psa), upolował już 3 myszy (biedaczki szukają schronienia na zimę)...

Te 3 mu zabrałam - żarcie, nie przetestowane przez Weta, krwiste... nie dla domowego pupila.....

Ile zjadł sam - wolę nie wiedzieć!!! Z pyska mu śmierdzi - może jednak obornikiem?!

Na drzewa, jeszcze, nie wchodzi....

IS:)

2011-10-23 17:40:29

avatar

Jakby Wodzik ponosił to może bym uratowała....a on z cichca, że niby nie on, że niby nie moje buty, że niby nie 3 pary, że niby bez obcasów da się chodzić....Jestem uboższa o 3 pary butów, nowych, wypasionych, szpilastych...Cóż co Wodzowi po takich butach jak w nich pańcia z nim nie spaceruje...

2011-10-22 20:21:49

 

 

Dziś nosił po mieszkaniu ( dla idei) patelnię
ktorą sciągnał w kuchni. ( pustą) .
Może napiszecie co nosza wasze cwniaki.

 

 

 

2011-10-22 15:41:51

 

Werwus jest nosiciel .
Co złapie do pyska to nosi.
Złapał wielki nóż kuchenny i biegał z nim po ogródku.
Sasiedzi uwierdzili się w przekonaniu że to dom wariatów,
skoro nawet pies z nożem lata.

2011-10-06 16:30:52

avatar

Na FB można nas znaleźć na dwa sposoby. Można wpisać moje imie i nazwisko (Tomasz Hełm) lub Werwa Cwany Wilk (założyła sobie konto, żeby ludzie mogli na zdjęciach ją oznaczać) :D  

2011-10-06 13:37:28

 

Myślę o Filipku
 Pewnie już osikał całe psie niebo i mają tam teraz sprzątania i prania od cholery.
 A tu jakoś tak cicho...

2011-10-06 13:10:59

 

Tomek jesli jestes na FB to daj jakis kontakt jak zostać twoim znajomym.
 Pytała o Ciebie taka jedna łodzianka z Londynu w kontekście Werwy.

2011-09-30 21:13:07

avatar

Szkoda nam Filipka. Werwa dobrze wspomina "wója". Pamiętam jak dziś, gdy rok temu wyjadał jej jedzenie z miski na obozie w Osiecznej...

2011-09-30 16:09:54

 

Bardzo nam przykro. Miał dłuuuuuugie życie i z pewnością szczęśliwe. Właśnie zdałam sobie sprawę, że kiedy on się urodził, Olgi nie było jeszcze na świecie. A przecież ona ma już 17 lat!

18 lat życia. To jest dopiero wyczyn. Niech za bardzo nie rozrabia i pilnuje Wisuska i Wiwata.

2011-09-29 23:11:42

 

Tak mi  bardzo przykro .
Własnie przed chwilą zakończył życie Filipek.
Miał 18 lat.
Poszłam do budy zanieść mu jedzonko.
Chciałam go jak zwykle obudzić, ale juz go tam nie było.
Był najcwanszy ze wszystkich.

2011-08-07 09:00:31

avatar

Bylismy dzis na rybach...Chyba nas tam już nie wpuszczą...Misiek powyławiał wszystkie butelki, którymi mieli zaznaczone miejsca karmienia ryb :D Hmmmm a może jest szansa? Bo przy okazji powyławiał wszelakie śmieci pływające ;)

2011-07-11 22:57:00

 

Nareszcie cyklinujemy w domu podlogi

Tadeusz wypożyczył sprzęcior i caly wekend było "bardzo fajnie"

ale przeciągnęło się jeszcze na poniedziałek

Dziś Werwus, pojechał oddawać z cykliniarę do wypożyczalni , bo miał zaproszenie od właścicieli .

Chcieli zobaczyć żywego wilczaka.

Tak się spodobał że dostał 50 proc upustu za dwa dni a dzisiejszy trzeci, całkiem darmowy.

Za dwa tygodnie cyklinujemy dół.

Werwus jedzie wypożyczać.

2011-07-11 22:51:00

 

Zenek jada na werandzie a Werwus w domu .

Po konsumpcji następuje zamiana miejsc i wzajemne wylizywanie sobie misek.

To jest psi rytuał. Wacek i Zenek też tak robili

Po zjedzeniu swojego zaraz biegli żeby wyjeść drugiemu.

Jak Zenek nie zjadł ogórka ze swojej miski  ( bo nie lubi ) to z Wackowej już mu smakował

Tego dnia mialam gościa, chwila nieuwagi i….Zenek wszedł , Werwus nie wyszedł .

Zenek do miski ( pustej wylizanej) a Werwus..... jak nie warknie.

Na szczęście stałam obok,  wiec natychmiast Werwusa za pysk.

Ale Zenek też już warknął i do niego.

To Zenka też za pysk

i tak stoję, trzymam te pyski i co dalej?

Oba się srożą , zaraz się któryś wyrwie.

Zenka odepchnęłam nogą , nawrzeszczałam że ma siedzieć a Werwusa za kark i na werandę ,

Jeszcze się gówniarz szarpał i chciał skakać na Zenka.

Na szczęcie już był dystans i Zenek usiedział.

To jest mądry pies, rozumiał że Werwusa karcę i wyrzucam a on zostaje.

No byłyby jatki.

I o co ?

O pusta miskę !!!

Po usunięciu kości niezgody Werwus wrócił na swoją podległą pozycje i turlał się prze Zenkiem z pół godziny

a ten się nad nim wytrząsał i poniewierał go.

Takie chamskie psie obyczaje.

 

2011-07-06 21:46:48

avatar

Cześć! Wandalowi, za namową weterynarz, wyszczotkowałam zęby.... Nie miałam bladego pojęcia, że są PSIE szczoteczki i pasty (chyba z uwagi na wielkość zębów są tak drogie). Wandal zniósł to bardzo dzielnie i NIE ZJADŁ SZCZOTECZKI. Za to nastepnego dnia obwąchał ją dokładnie i wilczkiem oddalił się na legowisko....

2011-07-03 20:38:18

avatar

Żaden wyczyn...weekend w Bieszczadach ze znajomymi, córką i Wodziastym-spisał się na medal. A ile jadł....hoh, żeby tak zawsze...

2011-07-01 08:23:05

avatar

Numer to był jak Wodziasty zdjął garnek z wiśniami a Abra je wchłonęła.....największy numer był rano....wietrzyło się cały dzień...Wolę jak wypijają kawę ;)

2011-06-30 16:59:03

 

Ale numer....!

 Zenek wypił mi całą filiżankę kawy z mlekiem. Chyba dla tego mleka tak się poświęcił

2011-06-27 23:42:22

 

Zastanawiam się...? czy nie otworzyć firmy z UMOCNIENIAMI dla piesków...;P jeśli ktoś chce służę radą...:)

2011-06-27 08:01:38

 

Co do spotkania Zmyłki ze świeżo malowanym pretem i przeżycia tego faktu,

to przypominam ( gdzies wcześniej jest opis )

jak nasz Filip zaliczał kolejną ucieczkę akurat w dniu wylewania na ulicy asfaltu.

Wrócił na asfaltowych kopytkach z zaklejonym siusiakiem i dupką.,

Całe podwozie miał grubo powleczone na czarno i twardo.

Przeżył kapiel przez zanużenie w dwóch butelkach rozpuszczalnika wylanego do miski.

A swoja szosą to Robi ma juz pewnie wysokie kwalifikacje w stawianiu umocnień .

Przyda sie w życiu kolejny zawód.

2011-06-27 07:50:46

 

A to się Zgoda wykreowała
Ja rozumiem że jej naturalne ubranko jest gustowniejsze i bardziej uniwersalne,
ale dlaczego Pańcio nie zrobił i nie zamiescił na cwanym wilku fotki Niebieskiej Zgody?
NO nie odżałuję takiej okazji zobaczenia niebieskiego wilczaka.
Zgoduniu , prosze daj Panu jescze jedną szansę.
Już wiesz gdzie leżą farbki.

2011-06-22 00:50:15

avatar

Może Cwane malowały się na dyskotekę?

2011-06-21 21:40:46

 

to ja już wiem w kogo poszła Zmyłka z zamiłowaniem do jedzenia i malowania...:) właśnie malowałem ogrodzenie ponieważ Zmyłka przeskakiwała przez ostatnie ulepszenia... zwaliłem wszystko wyspawałem wymalowałem chila nieuwagii (sic!) i zmyłka niesie w żębach piękny, zbrojeniowy pręt... wymalowany właśnie olejną czarną farbą... było pranie na szybko ... i żyje:) a co do jedzenia najlepsze te które leży na lawie, albo na szawce w kuchni... oczywiście po wszystkim najdalszy kąt, a najlepiej klatka...:)

2011-06-21 12:22:11

 

Wilczaki są baaaardzo sprytne. Jak kradną to albo dyskretnie albo bardzo szybko. Tak czy siak, Ważniak zdążył ukraść 3 dorodne pomidory z kuchni i uciec z nimi pod schody, zanim zorientowałam się, że nie mamy w domu czerwonych pileczek:). Raz nawet wskoczył na blat kuchenny i prosto z gara zeżarł wrzące leczo, innym razem wypił Panu rosołek prosto z garnka stojącego na płycie. Na szczeście rosołek był już zimny. Czasami mam wrażenie, że potrafiłby sobie zębami otworzyć konserwe.:))

2011-06-21 11:55:50

avatar

Wczoraj Zgoda, jak to każda kobieta, zapragnęła zmienić coś w swoim wyglądzie zewnętrznym. Korzystając z chwili nieuwagi domowników, zakradła się do pokoju mojej córki i dobrała się do pudełka z farbami. Na szczęście chwila nie trwała długo i skończyło się na jednym kolorze. A więc przednie łapy, szyja i pysk są jaskrawo niebieskie. Akurat mi nie bardzo podobała się ta zmiana i postanowiłem powrócić do pierwowzoru. Korzystając z opadów deszczu, poszliśmy na długi spacer, chodząc po największych trawach i krzakach. Niestety ze względu, że córka chodzi do szkoły plastycznej, farby są profesjonalne i uzyskanie barwy wyjściowej musi potrwać troche dłużej. Mogę jeszcze dodać, że Zgoda ma wyraźne tendencje do kradzieży kuchennych. Najbardziej odpowiadają jej produkty do robienia obiadu. Oczywiście doskonale po tym wie, że zrobiła niedobrze i chowa się w najdalsze zakątki działki, dając gospodyni spokojnie pomyśleć czym w zastępstwie uraczyć zgłodniałą rodzinę. No i przeczekać największą złość domowników. Jednak co iteligencja, to inteligencja. 

2011-06-19 17:14:50

avatar

Tomku, jak wrócicie, poćwiczymy wstawianie obrazków, choć widzę, że Wam nie spieszno do domu.

2011-06-19 13:01:35

avatar

Wczoraj Wodzak był atrakcją na spotkaniu motocyklowym. Trochę się stresował, bo mocno głośno było, był spęty i bardzo czujny, ale wytrzymał kilka godzin a potem uciekł spać do bagażnika i pilnować kości. A dziś rano zaskoczył wszystkich - pewny siebie, odważny, sprytny podchodził, obwąchiwał, delikatnie ruszał ogonem i dawał się głaskać, nie wiem ile rąk go dotknęło i ile zdjęć miał zrobionych. Tak sie bestia rozkręciła, że nakradł kiełbasy i mięska i zakopał :) Podbił serca wszystkich, a my kolejny raz pękaliśmy z dumy. Zdjęcia mają do nas dotrzeć, więc wtedy coś i tu podeślę.

2011-06-15 10:43:02

avatar

Coś fotka nie hula. Można prośić Admina o "naprawienie"?

2011-06-15 10:42:03

avatar

 

Dzień dobry. To znowu my: Tomasz i Werwa. Chcielibyśmy się pochwalić wyczynem Cwanego wilka. Jako, że Werwa wyzdrowiała i śmiga już jak dawniej postanowiliśmy się wybrać na kolejną wycieczkę. Tym razem naszym celem była Delta Dunaju. Niby nic wyczynowego w tym nie ma ale dla wilczaka 300 kilometrów w jedną stronę autostopem to już coś;] 
A tak wyglądaliśmy próbując "łapać stopa":

Okazuje się, że wcale nie jest tak ciężko podróżować autostopem z niemałym psem. Tylko się w busz nie zapuszczaliśmy ze strachu przed kleszczami i innym paskudztwem. W Delcie zrobiliśmy sobie całodniową wycieczkę łodzią a jest gdzie popływać w tej okolicy. Pomimo piękna krajobrazów trochę się wynudziliśmy. Oboje z Werwą preferujemy bardziej aktywny wypoczynek więc następnym razem wybierzemy się na kajaki.

Acha, gdy wieczorem rozbiliśmy namiot głupie małe kociątko do Werwy przylazło. Mało brakowało a byłoby po kociątku. Na szczęście byłem blisko. Przylazło po raz drugi, to kazałem Werwie poleżeć z kociątkiem na boku, nawet dzielnie to zniosła do momentu gdy kociątko pazurków nie wbiło zsuwając się z Werwy... Nic się nie stało. Odtransportowałem kotka daleko od obozu. Trzeci raz już nie przylazło.

Czy nie mamy problemów z wejściem w różne miejsca? Z tym to tak pół na pół albo są zdegustowani samym pytaniem o wejście z psem albo kochają pieski i nie ma żadnego problemu. Na kawkę, czy piwko to raczej na "ogródki" chodzimy. Po weekendzie mam jednak kolejne pozytywne doświadczenie z Rumunii - nie ma problemu by jechać z wilczakiem na stopa:D

Pozdrawiamy, do następnego wpisu!

 

2011-06-04 18:43:18

 

No nie mogę!Werwus zakopał w ogródku moje świeżo wyprane biale trampki w których wlasnie mialam iść na imprezę . Dobrze że Tadeusz zauważył bo mogłabym sobie szukać.

2011-06-04 09:41:46

avatar

"Ale śmieśnie - Werwus sie bił, ale Werwusowa mama stanęła na głowie i stała i nogami i głową machała. Zenek sobie włączył głowę na guziku..." - Michała reakcja na opis zdarzenia. Dalej uciekł autorowi wątek....

2011-06-04 09:22:08

 


Werwus ukradł kawałek chlebka, ale nie zjadlł , tylko nosił i pilnowal.

Hanka chciała zjeść, ale nie dał matce,  

Pobili się, i to mocno.

Bez gryzienia ale z wielkim warczeniem skakaniem i machaniem lapami.

Jeszce nie widziałam w takiej akcji psa i suki.

Zenkowi na chlebku nie zależało, chciał tylko zrobić porządek i sprowadzić młodego do parteru,

że niby jak zwykle padnie na plecy i zaskomli. A on nie.... i.... zakotłowało się .

Na to Rudy skorzystał z okazji i skoczył na Zenka, bo go nienawidzi za to że nie on jest szefem.

Uslyszal to stary jamnik, wygramolil się z buty i jak zobaczyl co się dzieje,

wstąpił w niego młody duch i uczepił się tylnych łap Zenka

(też mu się jeszcze marzy lepsza pozycja i szuka sojuszów).

Lałam na ten zgiełk wodą z węża i mało pomagało.

- Jamnika zmyło ciśnienie.

- Werwus odskoczył na chwilę i już mu nie dałam wrócić ( woda) i wyłapał go Tadeusz.

- Hanka się sama wycofala już po pierwszej fazie

- Rudy walczył jak lew, ale padł i wtedy Zenek odstąpił.-

Bo to porządny szef i stosuje tylko mobbing ale nie zagryza.

Niestety sam musial iść na szycie. Cena wladzy.

 

A tak naprawde to byl moj bląd !

bo przestrzegam żeby jedzenie  ( źródło konfliktów ) nigdzie się nie walało ,

a ten chlebek nawet zabralam Werwusowi, lecz ponieważ bardzo grzecznie oddał,

zostawiłam mu kawaleczek w nadziei że teraz zje na miejscu i o to poszla cala bójka.

Jak w domu jest kilka psów to cala gra pomiedzy nimi i czlowiekim jest dużo bardziej skomplikowana.

Stale uzupelniamy wiedzę ale wpadki się zdarzają niesety.

Oby ta byla ostatnia.

2011-05-28 22:46:42

 

A Werwusek głupiutki.

Straszny z niego nosiciel, jak nie wilczak. Stale coś, a to obcęgi, a to taśma klejąca, but, klucze od domu, nawt moje majtki capnie i niesie do ogródka a potem rzuca gdzie popadnie. W odwrotną stronę też, kamienie, patyki, doniczki.

Szczególnie jak się ucieszy, musi coś zlapać do pyska.

Dziś na widok Tadeusza złapał wielki drąg i pędem do domu, a drzwi u nas mają podwojne ale wąskie skrzydla i otwarte było jedno.

Wygądało że je rozwali a sobie zrobi krzywdę .

Na nasz wrzask zdziwiony, nieco zwolnił  ale i tak chyba popamięta to nagłe hamowanie.

2011-05-28 00:02:14

 

Ludzie i psy, co się dzieje?

Cwane Wilki nic nie wyczyniają?

Niemożliwe.

Wiosna, maj, chłopaki i dziewczyny !

Czas na nowe numerki.

Np. Wicher już się kąpie. ( galeria) ten ma dobrze.

 a Wandal jest chyba specjalistą od dzieci ( galeria)

A co u innych.

No i najważniejsze? Jak zdrowie Werwy po spotkaniu z kleszczem?

 

U nas Werwus tylko odpyskował Zenkowi i już brew rozcięta.

A Werwus nawet tryumfu nie przeżył , bo co to takie klapniecie , nawet się wystaszył i przepraszł Zenka.

Teraz liże mu troskliwie to oko i czuje się podporządkowany, oby jak najdłużej,

Utwierdzam go w przekonaniu że Zenek jest szefem przy każdej okazji.

 

2011-05-09 12:03:55

 

Werwa, sądząc ze zdjeć, zrobiła się po tej wyprawie wręcz demoniczna i bardzo wilcza.

Pozdrawiamy Werwę.

Zdaje sie że zwiedzaliście tam jakąś jaskinię i w ogóle sporo podróżujecie .

Czy nie macie problemów z wchodzeniem w różne miejsca z psem ?

Jakie tam mają w tym względzie obyczaje?

Pozdrawiamy Was

2011-05-05 17:43:32

avatar

Werwa przesyła pozdrowienia z Transylwani;] 

Choc juz od niedzieli jestesmy w stolicy, to jednak tygodniowa wycieczka po krainie wampirów to cos, o czym warto wspomniec. Piekny kraj ta Rumuniia. Niestety w Bukareszcie nie jest juz tak przyjemnie - caly czas pada. 

Kilka fotek w galerii. Jak znajde jeszcze jakies, to dodam (jak bedzie internet oczywiscie, bo z tym to roznie bywa). 

Pozdrawiam.

2011-05-04 23:06:41

 

A co tam słychać u Werwy ?

2011-04-29 12:39:44

 

Ani małpa, ani kocica ani pies. Po prostu wilczak.:))

2011-04-29 01:22:05

 

Ta Zmyłka to kocica albo małpa . A miał być pies.

Prawdziwa Zmyłka

2011-04-27 00:31:11

 

Nie przejmuj się. Ja mam podjazd przed domem ogrodzony wysokimi płotami jakby tam miało bmw stac, a... nie parkuję tam wcale ;) Ale Pusie nie wyskakują :D

2011-04-26 23:17:53

 

 

ale to fajnie wygląda... tam nie ma ogrodzenia tylko betonowy zjazd... skacze, łapie przednimi łapami i się podciąga...:) czas zamonotować siatkę...:) chwilowo bez dodatkowych zabezpieczeń.... jeszcze trochę i sąsiedzi zaczną mówić, że zbizkowałem na punkcie swego auta i jego ochrony...;P

2011-04-26 23:08:37

avatar

Proponuję na początek 2 m.

2011-04-26 23:04:58

 

Koszary czas zwiększyć... Zmyłka nauczyła skakć się z parkingu na zjazd do garażu i wskakuje z drugiej strony...

jakieś 1,5 metra...;P czas budować nowe ogrodzenie....:)

2011-04-25 23:01:43

avatar

Widzę, że Wódz ma teraz z kim pogadać. Asiu nie czujesz się opuszczona.

2011-04-25 22:00:14

 

1....No to z niego żaden Wandal tylko poczciwy misiek. Jak jeszcze przestanie kraść to aż obciach, bo co to za wilczak.

2... A Wódz już się wykąpał w nowym sezonie. Znów nie wilczak tylko mors jakiś, zobaczcie w jego galerii

 

2011-04-18 10:03:30

avatar

Witam! Wczoraj Wandal zdał test na "zagłaskanie" z oceną celującą.... Byliśmy na spacerze nad Zegrzem w porcie ośrodka szkolnego dla młodych żeglarzy. Dotarliśmy tam zanim jachty znalazły się na wodzie - wszycscy czekali na trochę więcej wiatru. I główną atrakcją stał się Wandal - otoczony wianuszkiem dzieciaków (do 12 szt. i w przedziale wieku 10-15 lat) podawał łapę, siadał, lizał po rękach i co bliższych - odważniejszych nosach... Wykonywał komendy młodych żeglarzy - efekt: zakwasy na zadku. A po powrocie do domu drzemka - 6 godzin.... Tylko Michał był trochę zazdrosny:(

2011-04-14 02:17:45

 

Nabieram tylko jeden raz w roku w prima aprilis, inaczej całkiem stracę wiarygodność.

To prawdziwa prawda, najprawdziwsza.

Cwany, jeszcze się całkiem nie wycwanił.

A taką miał uradowaną minkę jak przyniósl pokazać co ma, że nadal jestem wzruszona.

Może to dlatego że on jest u nas w fazie uczenia wszystkiego od poczatku i dość często mówię:

pokaż co tam masz, zabieram mu , sprawdzam co to i oddaję.

Ale żeby tak ochoczo przybiegł i sam pokazał co ma to pierwszy raz.

2011-04-14 01:38:36

avatar

Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka

2011-04-14 00:17:38

 

Znowu nabierasz, juz teraz sie nie dam!

2011-04-13 00:34:16

 

Leży sobie Werwusek na posłanku i czymś szeleści.

Wiec pytam: Co ty tam masz Werwusie.

A on caly uśmiechnięty, przybiegł ochoczo i przyniósl w pysiu pokazać co ma .

To była moja salami którą zwinął z kuchni i właśnie odpakowywał.

Aż mi się żal zrobiło tej jego szczerej naiwnościi, wiec dostał kawałeczek,

drugi wysepił Zenek a całą resztę niestety skonfiskowałam.

Podła jestem ! prawda?

2011-04-12 22:06:23

 

Cwane wilki "Z" skończyły własnie 5 miesięcy. Rosną w strasznym tempie 

Oto czego dokonał Zgrywus.

Pozwalam sobie przytoczyć fragmet listu od jego Pana:

 

" No chłop się robi.

Rośnie co tydzień z soboty na niedziele,

bo to wtedy właśnie regulujemy mu szelki.

W tym tygodniu ta operacja nie jest potrzebna, hmm? ;p

W ten week właśnie szelki się skończyły.

Dziś idziemy kupić nowe. "

2011-04-08 10:15:22

 

To pięknie że wyje.

A sąsiedzi?

U nas wyje husky jednego sąsiada, drugi się wscieka, wiec go przekonuęj że szczekanie to jak krzyczenie a wycie to jak śpiew . Pokiwał głowa i powiedział: " a może rzeczywiście ". Ja w to głęboko wierzę. A już jak wyją chórem to coś pięknego.

Co do grzebania czterema łapami, to zależy gdzie on tak feromonuje tą trawę. 

2011-04-07 23:16:55

avatar

A nam Wiwat zaczął  w zeszłym tygodniu po wilczemu wyć (wcześniej tego nie robił). Jest to przepiękny dźwięk, bez nuty fałszu. Bardzo lubię go słuchać. Dobrze, że nasi sąsiedzi są bardziej wyrozumiali od tych mojej mamy. W przeciwnym razie mielibyśmy wszystkie służby mundurowe na karku :) Kolejna ze zmian w zachowaniu Wiwata to "zadrapywanie ziemi" po załatwieniu potrzeby - takie bardzo intensywne i dynamiczne "szuru-buru" wszystkimi czterema łapami jednocześnie. Zabawnie to wygląda, przechodnie się śmieją, jak to widzą, aż trawa i liście latają w powietrzu. To ponoć pozostawianie feromonów.

2011-04-07 22:44:18

 

Ja bym się zaineresowała czy w mojej okolicy nie ma jakichś trujacych gatunków i wg mnie niech polują.

Jednak trzeba by to kontrolować i dlatego trzeba je nauczyć, żeby na polecenie rzuć to natychmiast wypuszczały z pyska  co tam akurat trzymają, Zenek i Hanka robią to natychmiast, na polecenie. Niestety, Filip nie odda za nic w świecie i jeszcze tak schowa w pysku że mimo mu otwieram i przeszukuję, to po zakończonej rewizji mamle sobie bezczelnie dalej. No nie wiem gdzie on to, kurde, chowa ! Jamnior jest też najskuteczniejszym myśliwym z naszej dziwnej watachy. Kiedys kłapnął pyskiem, złapał przelatującego nad nim ptaszka i zjadł na moich oczach. Piórka wypluł

2011-04-06 22:40:18

 

Ja tam jestem ostrożna. Niech psiak złapie pszczołę, osę itp i o tragedię nie trudno.
Szczeniaki potrafia zbierać i kamienie i pety ;) Jest taki czas kiedy warto wychodzić w kagańcu, albo na lince pod kontrolą.

2011-04-06 17:36:43

avatar

Trzeba się cieszyć, gdy kundle chcą jeść. nawet gdy sa to ślimory i inne piękne istoty....Ja bym tam chciała by Wodzik młócił wszelakie żarcie...

2011-04-06 15:04:28

avatar
Witam! Wandal, gdyby tylko mógł, wciągnął by wszystko, co się rusza. Razem z ziemią, po której to COŚ chodziło, skakało, pełzało... Skaczące żaby przyprawiają go o zachwyt, czekamy z niecerpliwością na chrząszcze majowe:) oj będzie się działo:)

2011-04-06 14:28:08

 

Ważniak i BEAtka uwielbiają ślimaki ze skorupką. Zlizują je ze ściany domu. A popuszczanie to normalne. Bea długa sikała z radości. A Ważniak do dzisiaj potrafi sie zlać jak Fart krzywo na niego spojrzy.

PS. Fart to labek, który spuszcza Ważnemu łomot średnio 2 razy dziennie. Tak dla zasady.

2011-04-06 11:59:26

avatar

Zgoda też troszkę podsikuje, ale to dla mnie okazanie szczerej radości, więc nawet jestem z tego zadowolony. Ale mam też inny mały problem. Otóż, moja psica zjada wszystko co się rusza i to mnie niepokoi. Po muchach, pająkach, teraz zabrała się za ślimaki i to razem z domkami. Nie ukrywam, że w mojej okolicy bywają także takie wstrętne ślimaki bez skorupek, żaby i jeszcze mase różnorakich robaków. Zastanawiam się czy to bezpieczne, czy jak coś takiego pożre, to przeżyje. Oczywiście reguralnie i bardzo dobrze ( gotowane mięso z warzywami ) się odżywiamy. A może to normalne i w niedługim czasie przejdzie? Będę wdzięczny za cokolwiek na ten temat.

2011-04-06 11:20:51

 

Radosne podsikiwanie to nie tylko suczek domena, mój Amberek dłuuugo podsikiwal jako maluszek :D

2011-04-06 00:53:10

 

A po co ona ma obgryzać kwiatki czy kable wystające ze ścian? Ile można?

Robiła to namiętnie u mnie.

Wyżyła się i masz teraz grzeczną suczkę, a ja nie mam anteny do telewizora, trudno.

2011-04-05 23:55:41

 

To siusianie z radości to jest specyfika suczek nie tylko wilczaka.

Nie karć jej za to, z czasem objawy złagodnieją, ale z wielkich emocji to nawet drosła cwana panna potrafi ciut popuscić.

 

2011-04-05 23:33:05

avatar

Nie trzeba się przejmować. Wilczakom takie przygody zdarzają się często. Samo minie.

2011-04-05 21:22:52

 

a to miło bo Zmyłcia wszystko robi jak trzeba... nie podgryza sprzętów w domu... kwiatki stoją na podłodze całe... kable wystają ze scian:) w całości... nawet drzewka podgryzała, ale chyba tylko z bólu ząbków, bo przestała... jest bardzo karna na spacerze... ładnie chodzi na smyczy i ostatnio oswaja się z pokazywaniem ząbków, a jak się cieszy albo nie daj Boże zakładać jej obrożę w domu...to nawet nie jest sikanie tylko leje jak z cebra......;P

2011-04-05 21:14:18

avatar

wrzuć na luz

to jeszcze szczeniak:)

2011-04-05 20:58:23

 

 

a ja mam taki kłopot z sikaniem... Zmyłka pięknie się załatwia na parkingu...:) już także ze spacerów nie powraca z "zapasem" ale jak się cieszy to sika pod siebie.... co z tym zrobić? jak gryzła z uciechy to wystarczyło przestać się z nią bawić... a tu nic nie pomaga...

2011-04-04 16:25:43

 

No tak, żal straszny. My też mamy "fajnych sasiadów". Ale w Polsce nie jest to okrucieństwo usankcjonowane aprobatą społeczną i w prawie też się coś, bardzo powoli ale jednak, zmienia. A że podłych i głupich nie trzeba szukać daleko to norma w każdym społeczeństwie.

2011-04-04 14:49:10

 

Nie trzeba daleko szukać. Nasi sąsiedzi mają przepięknego rasowego czarnego labradora. Pies siedzi sam 10 godzin w przedsionku o wymiarach 1,0 x 1,2 m i jest tak zestresowany, że na widok obcego szoruje brzuchem po ziemi i sika pod siebie ze strachu. Zawsze się zastanawiamy, ile trzeba włożyć "pracy", żeby z psa z natury kochającego wszystkich ludzi zrobić takie zaszczute stworzenie, które boi się własnego cienia. Gdyby nie to, że z naszym Fartem się nie lubi (delikatnie mówiąc), po prostu byśmy go im zabrali.

Z drugiej strony nie można się wiele spodziewać po mężczyźnie który nie umie odpowiedzieć "dzień dobry" albo po kobiecie która do kilkulteniej corki mówi "teraz to kurwa żryj". Przeprasza, to cytat.

2011-04-04 12:24:59

 

Bardzo interesujące to co piszesz. Nie wiedziłam że to aż tak, żartowałam sobie, a tam poważne sprawy się dzieją.

W Polsce wiele psów też ma straszny los, ale przeciez stosunek do nich jest jednak z gruntu inny.

Gdy byłam w Chinach widziałam w jakimś zaułku dwa psy leżące w słońcu z przednimi łapami wykręconymi

i związanymi drutem na plecach. My Polacy popłakalismy się wbudzajac ogromne zdumienie Chińczyków.

Póżniej jeszcze wielokrotnie bywaliśmy wstrząśnieci losem ludzi i zwierząt ale to już inne opowieści.

 

Chyba trzeba poprosić Tadeusza o założenie nowych tematów na Forum, bo jest wiele ciekawych tematów,

które z braku innego rozdziału wrzucamy w "wyczyny cwanych wilków"

2011-04-04 12:05:38

avatar

 

Wszyscy to nie. Na pewno. Rumuni maja wypatrzone spojrzenie na psy. Dlaczego? Ponieważ mają poważny problem z psami na ulicach. Na każdym niemal kroku spotyka się tu bezdomne psy. Czasem są niebezpieczne dla otoczenia - bronią całymi stadami swoich wyimaginowanych terytoriów. Obraz psa jaki rysuje się w przeciętym umyśle Rumuna to brudne, śmierdzące, zaniedbane, uliczne zwierze, które żywi się na śmieciach... fe... Zanim tu przyjechałem myślałem, że ludzie myślą o psach jako o kompanie, przyjacielu, w najgorszym przypadku traktują je użytkowo (ale wciąż są potrzebne). Więc gdy spacerujemy z Werwą po ulicach część ludzi przechodzi na drugą stronę widząc wilka. Mimo iż wilk jest grzeczny, spokojny i na smyczy. 

Oczywiście nie można generalizować. Niektórzy są zakochani;] Spotyka się tu też ludzi z rasowymi psami. Oni w większości są ciekawi i pytają po ichniemu: "ce rase este" - co to za rasa. Odpowiadam, również w ich języku: "lup cehoslovac". Czasem dzieciaki w parku pytają: "este acest lup?" - czy to wilk. Odpowadam wtedy: "da ea lup" - tak, wilczyca ;] 

Co do podawania łapy. To Werwa zbija piątkę bez przymusu. Właściwie nic nie robi pod groźbą. A ten "mały czerwony sprzęcik wbity w ziemię" ;] to takie ustrojstwo co się właściwie wkręca w ziemię i przypina smycz, żeby Werwa nie pobiegła polować na wiewiórki, żaby, żółwie czy dzieci gdy jestem zajęty.

Tak nam się tu powoli żyje. A co do reklamy dla rasy to nie jest łatwo zrobić reklamę żadnemu psu. Tylko jedną osobę do tej pory spotkałem, która miała blade pojęcie o rasie. Gość mówił, że zna jakąś hodowczynię z Francji i wie o jednej hodowli w Rumunii. 

Może się na jakąś wystawę tu skusimy.

2011-04-04 00:49:01

 

Ogladam ją sobie i oglądam.

Pewnie się tam wszyscy w niej zakochali.

2011-04-03 21:38:45

avatar

Usunięte.

2011-04-03 21:10:42

 

Ooo, poszło dwa razy, Tadeusz usuń może co :)

2011-04-03 21:08:16

 

Pozdrowienia dla Was i dla Werwy! Jak sie tam zyje?

Widzę, że robicie rasie reklamę :)))

2011-04-03 20:49:33

 

Ale piękna Werwa.

Słynie już z doskonałego ułożenia.

Ma też piekny sprzęt, profesjonalistka jednym słowem.

Małe pytanko... Czy podajesz jej łapę pod grożbą tego malego czerwonego sprzęciku wbitego obok niej w ziemię ?

2011-04-03 20:01:02

avatar

Widzę, że dzieje się w Kraju.

Werwa pozdrawia wszystkie Cwane i ich Opiekónów prosto z Rumunii, z Romasescu Park.

 

Ja również pozdrawiam ;]

2011-04-02 22:41:19

avatar

Pozory mylą...

Cicha woda brzegi rwie...

itp...

itd...

2011-04-02 22:08:55

 

O Ty przebiegła!

A ja była pewna, że od Ciebie złe nie wyjdzie...

2011-04-02 20:45:51

 

Oczywiście że nieprawda.

Tak bardzo chciałam zrobić kawal prima aprilisowy, że mimo iż caly dzien nie mialam połączenia z internetem

uparłam się i wpisałam to już w nocy. Tym sposobem trochę sie spóżniłam a data nie była już wskażówką.

Brawo Ori

2011-04-02 16:47:39

 

Niesamowite! Prawda ci to?

2011-04-02 02:14:36

 

A nasze cwaniaki kleszczom się nie dają. Dziś (a może już wczora,j bo cos póżno się zrobiło) były na spacerze gdzies w krzakach z Tadeuszem.

Po powrocie z wielkim zapałem zabrały się za wyciaganie sobie nawzajem kleszczy, Warwus i jamnik Zenkowi, Zenek Werwusowi, a Filipowi tylko Werwus bo Zenek go nie dotyka ( nie lubi).

Po 15 minutach pod progiem leżała spora kupka pomamlanych kleszczy. Jakby drzwi były otwarte to niewiele brakowało żeby je ladnie wyniosły do ogrodka na stosik do palenia zeszłorocznych liści.  

2011-03-31 12:08:00

avatar

Cześć!

Wczoraj u Wandala Tomek znalazł pierwszego - zasuszonego. Widać kropelki działają. I tak zaszczepiliśmy się na odkleszczowe choróbsko, bo Wandal ma kropelki i kleszcz odpadnie. Ale głodny kleszcz po domu może łazić... Trenowaliśmy to wczesniej z Sunią, wnosiła do domu i gubiła.... 

2011-03-31 11:44:50

 

Rudy Happiś wbił sobie kleszcza do głowy :D

2011-03-31 00:10:21

 

Złapał Kozak Tatarzyna....   A u Was kto kogo złapał?

2011-03-30 22:12:42

 

Niestety! My tez już po pierwszym złapanym kleszczu :(

2011-03-30 18:14:12

avatar

My od początku stosujemy u Wiwata Fiprex Spot-On (w dawce L, czyli na 20-40 kg), tj. takie kropelki, które rozprowadza sie na skórze wzdłuż linii kręgosłupa. Z tym, że ten zabieg trzeba niestety powtarzać co 4 tyg. Kuracja jest skuteczna, ale za cały sezon koszt wychodzi spory. Być może przerzucimy się na obróżkę, o której pisze Małgosia.

A tak poza tym, to już koniecznie o tej porze roku trzeba psy zabezpieczyć przed kleszczami, bo w zeszłym roku Wiwat złapał kleszcza w połowie marca, jak jeszcze śnieg leżał. Nawet weterynarz się dziwił, że tak wcześnie.

2011-03-29 12:07:01

 

Na kleszcze najlepsza jest obroża pudrowa  firmy Bayer. Jest dość droga (ok. 45,00 pln) ale bardzo skuteczna. Wystarcza na ok. 6 m-cy. Lub spray tej samej firmy w podobnej cenie. Do stosowania przed wyjściem z domu.

Generalnie produkty firmy Bayer, zarówno dla ludzi jak i zwierząt mają dużą skuteczność, ale i wysoką cenę niestety. Coś za coś.

Produkty te są dostępne w sklepie WILK&LAB:))

2011-03-28 22:27:56

avatar

Na kleszcze nie ma szczepionki. Stosuje sie specjalną obróżkę lub spryskiwanie. Jest w miarę niedrogi środek nazywa się Effipro. Spryskiwać należy mniej więcej raz na miesiąc..

2011-03-28 22:14:12

 

Za dużo tej pomocy, ale dziękuję...żyję...:) są tylko ślady a ręka nie boli:)  a wracając do wyczynów cwanych...Zmyłka upolowała dziś na spacerze zaskrońca...który miał ze 40 centymetrów.... fakt -  był wysuszony i bez życia, to pomijam... ale go wyniuchała w trawach;P

i mam ważne pytanie do Tadeusza... czy w tych szczepionkach było coś od kleszczy? jeszcze temat nie jest pierwszej potrzeby ale za chwilkę się zacznie...:(

2011-03-27 22:45:31

 

Jesli do rana ręka ci spuchnie, to nie czekaj tylko zgłoś sie na dyzur do szpitala z oddzialem chirurgicznym.

To pozwali ci ominac czasochłonną procedurę lekarza rodzinnego i potem chirutga za tydzień.( bez sensu)

Na pogotowiu też ci nie pomoga , bo potrzeba coś wiecej niż woda utleniona i bandaż.

A dyżurny szpital jest w tej sytuacji własciwym adresem.

2011-03-27 22:12:57

 

Jeszcze a propos tego lizania po ugryzionej ręce.

Miałam ostatnio skaleczona nogę, to kto się nią interesował? wilczaki

A jak sobie płakałam, jak to kobieta, kto przychodzł mnie lizac ? wilczaki, nie Zenek , nie Filipas, wilczaki.

2011-03-27 22:08:13

 

Sunia na pewno nie chciała ci zrobic krzywdy, ale radzę isc z reka do lelarza, nie ma żartow.

Tadeusza ugryzł nasz Wacek ( owczarek niemiecki ) podczas rozdzielania walki z Zenkiem (oczywiście niechcący)

Najpierw po "męsku" zbagatelizował sprawę a za dwa dni chirurg ratował mu dłoń, bo było juz groźnie.

Zabiegi były dwa, leczenie trwało miesiąc, nieprzespanez bólu noce tydzień.

2011-03-27 21:46:49

 

przy poprzednich 2 sytuacjach powiedziałem do niej po imieniu... i był spokój, ale teraz to ja nic nie mówiłem a Zmyłka chyba była w szoku... ugryzła mnie chyba z własnego bólu a właściwie to mnie najpierw podziobała, a potem się w biła w rękę... ale ja na to także nie zwracałem uwagi zajęty ratowaniem, i nie chciałem jej jeszcze bardziej stresować.... nawet mnie to nie bolało z rana, a teraz dopiero odczuwam coraz większy ból... ale fajnie jest widzieć jak Zmyłka przychodzi i mnie liże po rękach teraz:) myślę,  że zdaje sobie sprawę z tego że nikt jej nie chce zrobić krzywdy... wczoraj byliśmy zresztą na spacerze, takim bardzo długim i pierwszy raz w tym miejscu... karnie się trzymała do 3 metrów, jak tylko widziała że się z Madzią oddalamy zaraz była przy nodze... pięknie jeździ samochodem... tylko wsiadać nie chce:( ale wychodzi normalnie:), pomalutku uczymy się wszystkiego... wracając ze spaceru trafia prosto do bramy, dziś u moich rodziców z parkingu sama szła bez smyczy i także trafiła w bloku do mieszkania.... więc aklimatyzuje sie;P

2011-03-27 21:21:08

 

Własnie, to kwestia zaufania. Szczeniak jeszcze nie wie, nie czuje może, że jego człowiek stara sie mu pomóc i zapanować nad sytuacją. Dorosły pies nie powinien pogryźć w takiej sytuacji, ale może też byc w szoku i nie panować.

Mielismy identyczna sytuację na ogrodzie, pies mojej Mamy zaklinował się łapą w płocie drewnianym, staw nie chciał przejść w drugą stronę. Wył z bólu na całą okolicę, próbował też lekko łapać zębami gdy sie go uwalniało. Jednak uspokoił się nieco przy człowieku, odpuścił i dało się go uwolnić.

Współczuję z ręką, trzeba by robić mokre okłady teraz.

2011-03-27 20:40:03

 

Straszne przeżycie.

Zrozumiałam że w tej szmotaninie tak ją bolało że Cię ugryzła.

I co teraz z twoją reką.

Okropne diablę ta twoja Zmyłka.

To będzie prawdziwe "Poskromienie Złośnicy" jak ją wreszcie opanujesz.

 

Nieprzewidywalne niebezpieczeństwa czychają na te nasze wilczaki.

Teraz ja opiszę zdarzenie mrożące krew w żyłach.

 

Mamy jak wiadomo wieczny remont i trzeba było w domu odgrodzić wnękę gdzie trwały akurat prace.

Zastawiłam to płotkiem kojcowym i trafił mi się odcinek z drzwiczkami, ale były zamkniete, więc o co chodzi.

A jednak.!.!.!

Szczeniak tak tam grzebał aż uchylił drzwiczki wsadził w szparę łebek i przewrócił całe ogrodzenie tak, że głowa była pod a reszta pieska nad.

Narobił histerycznego wrzasku i Hanka oczywiście była pierwsza na ratunek.

Wskoczyła na to przewrócone ogrodzenie i łapą próbowala go uwolnić, ale całym swoim ciężarem dociskała pułapkę.

Lamentowali przy tym oboje.

Ja o mało nie zeskoczyłam z antresoli.

Musiałam opanować panikujacą Hankę, podnieść całośc razem ze szczeniakiemi i dopiero go uwolniłam.


Do wyczynów Cwanych Wilków należy w tej przygodzie zaufanie i rozsądek Hanki.

od momentu mojego wkroczenia do akcji.

Na "odsuń sie Haneczko" pozwoliła mi przejąć inicjatywę i wykonała wszystkie polecenia , czekaj , zostaw.

Wyraźnie rozumiała że jej pomogę i zrobię to lepiej.

Jeśli popatrzeć na to od strony matki spieszącej na ratunek dziecku, to naprawdę godne podziwu.

A była z niej taka niesforna diablica jak teraz Zmyłka.

2011-03-27 18:57:06

 

 

wygrałem kolejną bitwę..:( Zmyłce nic nie jest:) ale ja jestem pogryziony...:( ciągle stara się wyjść z parkingu... i dziś znowu postarała się...co prawda nie ma na to szans ale znalazła lukę i próbowała tak, że łapa pozostała jej pomiędzy szczebelkami, blokowana w łokciu... sytuacja podobna do dwóch poprzednich tylko Zmyłka nie waży już 5 kilo... jak zacząłem ją ratować to wziąłem ją złapałem za zaklinowaną łąpę, Zmyłka wyła jak diabli ale nie byłem wstanie jej unieść więc drugą ręką wziąłem ją za łapę która nie była zaklinowana...mam całą rekę w dziurach i .... piękny szczękościsk całej szczęki Zmyłki.... a teraz to jeszcze odczuwam stłuczenie kości...uścisk jak na 5 miesięcznego szczeniaczka.... tonowy... aż się boję pomyśleć co by było gdybym wpadł na pomysł i zostawił ja samotnie na parkingu kiedy nie ma mnie w domu.... wyrwała by sobie chyba łapę...(

2011-03-23 22:33:22

avatar

Niektórzy muszą wszystkiego spróbować.

2011-03-23 22:28:50

 

Muchy fajnie się łapie, ale są niesmaczne bo gorzkie.

2011-03-23 20:00:45

avatar

Robbi74 upodobał sobie mał czcionki. Nie wiem czemu, bo trudno się je czyta. Zwłaszcza przez tych z większym doświadczeniem życiowym. Dołożył w ten sposób pracy adminowi, który mozolnie po każdym jego poście powiększa je by on i inni mogli Robbiego normalnie przeczytać.

2011-03-23 16:40:26

 

taaak... jest wiosna...:) Zmyłka po raz pierwszy była na spacerze bez smyczy...:) rewelacja nie oddalała się na 5 metrów i nie bała się niczego...;P problem gołębi, srok i tego typu fruwających obiadkoów mam na działce załatwiony...;P poznaliśmy łowną zwierzynę, ona uciekała (bała się?) czyli można gonić... świetny pomysł z tym falochronem na ogrodzeniu...:) na razie wystarcza zawinięta siatka na 30 centymetrów do wewnątrz... kolejna bitwa wygrana ale widać, że Zmyłka nie powiedziała ostatniego słowa...:) no teraz to dopiero zaczyna szczekać na sąsiadów i pieski spacerujące za ogrodzeniem...:)

2011-03-23 14:17:32

avatar

A Zgoda upodobała sobie teraz łapanie much, które siedzą na elewacji budynku, wygrzewając się w słońcu. Jak złapie, to zje, tylko elewacja robi się w ciapki. No ale to pierwsza wiosna w jej życiu, pierwsze muchy i pierwsza elewacja :-(

2011-03-23 08:43:28

avatar

leciały....

Wandal ma ksywkę - Gapa...

a to w drzwi się nie zmieścił galopując z Michałem, a to "trącił" Michała w biegu (wywrotka!), a to zampomniał, że jest już duży i ziewanie pod stołem może skończyć się uderzeniem nochalem w stół....

takie przypadki gapcia

2011-03-23 01:11:51

 

A gapy tam w górze nie leciały? może powinien do nich dołączyć. Co z niego za Wandal ?

2011-03-22 23:12:46

avatar

Wiemy, że jest wiosna.....

Na nocnym spacerze Wandal wpadł do rowu - patrzył w górę, bo było słychać lecace gęsi i "skończyła" mu się droga:)

2011-03-22 17:42:53

avatar

Nie wiecie?? Wiosna idzie!!!!

2011-03-22 12:22:33

 

Coś ostatnio świruje nam.

2011-03-21 22:36:54

 

Taki kawał drogi a on daje dyla z ringu?

Za karę powinien wracać na piechotę do domu jak taki cwany jest.

Co mu odbiło? przeciez jest już prawie światowcem , taki obyty

2011-03-21 11:44:50

 

A u nas na wsi właśnie Panowie montują zamówiony wcześniej spcerniak dla wilczaków. Mam nadzieję, że 2m z zagięciem do wewntątrz wystarczy:))

Wczoraj wrociliśmy z Katowic. Ważniak niestety się popisał. Mimo że byl sam w klasie, dostał tylko bdb i bez medalu. Tak się kończy, jak ktoś próbuje uciec z ringu.

2011-03-19 23:16:56

 

Współczuję, bo znam ten ból.

W zeszłym roku trochę roślin się uratowało, bo szczeniaki skosily wszystko równo ze śniegiem

a że sniegu było dużo to ich szczeście.

W tm roku, co sie dało owinęłam drucianym i siatlkami.

Zimą tak może być, ale latem, to jak to wyglada?

Zasieki zamiast ogrodu.

A bardzo lubię roślinki 

2011-03-19 23:03:24

 

zauważyłem jeszcze jedną rzecz... w domu raczej nic nie zjadła... no jeden kabel wystający, ale bez prądu:) za to na ogrodzie... wszystko co wpadnie do pyska...;P

2011-03-19 23:00:43

 


do tej pory były 0,25 po mineralnej... teraz była 2 litrowa po coca coli....suczka rośnie no i trunki także;P

2011-03-19 22:58:32

 

"Grzecznie bawi sie butelką"

A co w butelce?

Coś mi sie wydaje że demoralizujesz małe suczki.

2011-03-19 22:50:02

avatar

Czyli nas tez to czeka - Wandal jest cwany i cwaniactwo ma we krwi.......... Pożyjemy - zobaczymy.... Na razie udaje kłębek na swoim posłaniu

2011-03-19 22:39:25

 

wiem jak wychodzi...:) skacze tam gdzie nie ma dykty... łapie za siatkę, przednimi łapami się podciąga i długi lot po drugiej stronie... próbowałem to uchwycić z okna aparatem ale się nie uda...:( oczywiście jak ja wyjdę z domu grzecznie bawi się butelką...:)

2011-03-19 22:38:07

avatar

Robbi74 poczytaj sobie moje zachwyty nad sposobami opanowania Wodza:D...nieskuteczne:D Co sie okazało skuteczne? Kojec-2m, zadaszony z wkopanym krawęznikiem + bokserka. Wczesniej nie było szans by tam siedzial choć chwilę. Ogrodzenie wszelakimi sposobami bylo kombinowane-bezskutecznie, łańcuch na chwilę choć-bezskutecznie. rozwiązaniem jest klatka zamknięta w zwierzęcym pokoju-na chwilę;) No tak na 3-4 godz się zdarzało. Po wcezsniejszym dobrym wybieganiu lub wyspacerowaniu.

2011-03-19 22:33:24

avatar

Co do robienia na znajomym terenie - Wandal "wytrzymał" kiedyś 7 godzin bez siusiu i k.... Zrobił po powrocie.... Później się zestarzał, nabrał pewności siebie i nie przywozi do domu:)

2011-03-19 22:28:37

avatar

Wandal po tym jak "wyszedł" z zamkniętej klatki (zajęło mu to 20 min) sypia na legowisku w pokoju. Czasmi pakuje się do niego Michał, czasmi Wandal nie ma gdzie spać bo śpi Michał..... Czasmi Wandal próbuje pakować się na nasze łóżko - próbuje.....

2011-03-19 22:28:26

 

miałem na myśli miejsce gdzie będę mogł ją zostawić na godzinę na dworzu będąc w domu w okresie letnim...:( na parkingu mieszczą się dwa auta, jest tam kostka brukowa, rano wyprowadzam auto aby było dużo miejsca... i Zmyłka tam może robić swoje potrzeby (łatwo sprzątać) i nie dewastuje ogrodu... ale na grodzie ma raj...;P są drzewka...widać na fotkach jak je poobgryzała, rośliny pnące - uwielbia je ciągnąć... i wiele innych rzeczy do zabawy... a na parkingu zwykłe zabawki... dlatego taka walka;P

2011-03-19 22:22:49

 

Najbliższy spacerniak to chyba we Wronkach.

A tak serio to czy msz na mysli kojec ? czy jakies wydzielenie kawałaka terenu z mocniejszym zabezpieczeniem

A swoja szosą dlaczego ona tak ucieka? i dokad biegnie po pokonaniu przeszkody?

Czy to skok dla skoku?

2011-03-19 22:18:56

 


miałem na myśli spacerniak koło domu:) a nie hektary na wsi;P

za kota podziękuję, niech gania obcych;P

zaczyna zresztą być domownikiem... szczeka na ludzi za siatką, interesują ją koty za oknem i chyba nie ma zamiaru sie z nimi bawić... jak ostatnio bylismy na 2 godzinnym spacerze nad wisłą to oczywiście przetrzymała swoje potrzeby i narobiła "u siebie" na trawniku...:) ale w domu nie robi już dawno... siknie tylko czasami z uciechy... i... ucieka do klatki...) na słowo FEEE reaguje ucieczką...:)

2011-03-19 22:15:49

 

A propos  klatki.

Werwus tak pokochał swoją klateczkę że musiałam ją przed nim zamknać,

bo poczuł sie w niej tak pewny siebie że robił wypady na Filipa

i raz odważył się na Zenka a nawet na mnie krzywo spojrzał.

Ma teraz legowisko w innym miejscu.  

2011-03-19 22:12:09

avatar

Wynieśliśmy się z W-wy na wieś.....

Spokojne miejsce do spacerów - marzenie....

U nas to się nie da  - latem w okolicy krowy i konie - Wandal jak tylko może urywa się na spotkanie (odległość 400 m nie stanowi przeszkody)... A że różnej świeżości "placki" są w okolicy to i umaszczenie ulega zmianie - już nie widać "wspaniałej pigmentacji"...

Drugi problem to myśliwi - Wandal biega tylko w dobrze widocznych szelkach.

2011-03-19 22:07:31

 

 

Niestety, niedługo przestanie sie bać i strzeżcie się biedne koty tej kocico-suki.

Ale rozwiązaniem jest dołączenie do niej kota.

Zbój ma kota a Zwiad ma kotkę i ładnie się dogadują .

Ale to już teraz trzeba, albo chyba już nigdy.

A propos do wszystkich....Szuka domu roczna kotka brytyjczyka (kremowo biała ) wychowana z haszczakiem

A Zmyłka jest śliczna i nocha na takiego wielkiego jak jej mamuska.

2011-03-19 22:02:55

 

a ja poproszę namiar na jakiś spacerniak na lato...;P

2011-03-19 22:00:17

avatar

Sopkojnie - jeśli cwana siostrzyczka nie powie w Legionowie naszej Gapie, jak to się robi - to może się uda bez udoskonaleń.

2011-03-19 21:59:12

 

dykta...rewelacja...:(  ale dzięki zmyłce dospawałem wszystkie szczebelki w ogrodzeniu, musiałem posprzątać pod balkonem... teraz chyba zamiast dykty kolejny wydatek... wpadłem na pomysł sztachet takich 2 metrowych...a co niech ma jk chce walki będę walczył.... a ona jak wyjdzie skrobie do drzwi jak gdyby nigdy nic...:) i wraca.... do KLATKI:)

2011-03-19 21:57:40

 

Jak skończycie ogrodzenie, to od razu zabierajcie sie za jego podwyższanie i inne udoskonalenia

2011-03-19 21:55:02

 


jeśli chodzi o koty to mieliśmy spotkanie trzeciego stopnia na spacerze... ale Zmylce kot się nie spodobał i wyczuwlny był jej strach przed nim... ostatnio znowu "obce" zaglądają na działkę i widać poruszenie u Zmyłki jak je obserwuje przez okno, jedyna pociecha, że dzięki niej ten kłopot będzie z głowy....;P

2011-03-19 21:54:27

 

Ładnie ta dykta musi teraz wygladać.

Ani sie obejrzysz a będziesz miał tak "ładnie" jak my

2011-03-19 21:51:46

 

spokój już minął... chwilowo - nie wiem - jeszcze jak ale wychodzi;P.... znowu, przegrałem bitwę, ale walka trwa.... muszę teraz tylko zobaczyć którędy to robi.... jeśli dalej będzie taka cwana skończy się to dla niej boleśnie...:) wybieg z siatką 2 metry zakończoną 0,5 cokolikiem... jak w więzieniu;P... eeeech jak słodko śpi...:)

2011-03-19 21:50:51

avatar

Witajcie!

Czyli WSZYSTKO przed nami! Nie jesteśmy jeszcze "do końca" ogrodzeni - Wandal mieszka na stałe w domu. Jak skończymy ogrodzenie i Wandal będzie mógł samodzielnie biegać po ogrodzie to chyba mu GPS zamontujemy, albo jakiś inny brzęczyk zbliżeniowy.....

A tak na marginesie - jak reagują psy na widok W - Cwanych? 99,9% chciało by zjeść zdziwionego Wandalka....

Za to koty same włażą na drzewo - na jakieś 2 - 3 m w górę a Wandal DUMNIE kroczy sprężyście dalej.

Czy to jest zasługa wilczego wyglądu?

2011-03-19 21:39:31

avatar

Zmyłka choć mała daje niezły wycisk.

2011-03-19 21:36:11

avatar

Werwus nie miał szczęścia do właścicieli, musieliśmy go odebrać.

2011-03-19 21:09:51

avatar

Chwilowo to najtrafniejsze słowo w całym poście ;P Jeden jedyny sposób na uciekinierów cwaniakowatych - kontrola. Stała!!

2011-03-19 18:12:49

 

chwilowo "jestem górą"... zamontowałem na siatce na górze dyktę od starych mebli...:) nie ma się poczym wspinac;P Ula to Twoja wina, ze to takie zwinne...;P

2011-03-19 13:37:00

 

A właściwie to dlaczego Werwus jest u Was?

2011-03-18 23:29:20

 

Te całowanka wilczakowe to już mnie przyprawiły o dwa lipa pod oczami.

Hanka skacze precyzyjnie i trafia mnie tym swoim muskularnym jezorem najczęsciej w oko.

Jeśli się uchylę to moja wina, bo ona zrobi sobie poprawkę,

a jak się omsknie i walnie mnie pyskiem w brew albo okolice to jest limo ale ona tego przecież nie chciała.

Oczywiście nie wolno jej tak robić i własciwie już się dogadałyśmy.

To teraz Werwus, który nie wychowywał się u nas, potrafi, dla okazania uczuć serdecznych,

skoczyć mi z tyłu na plecy i sięgnąć jezykiem w ucho.

Ale też się od takiego wyrażania miłości odzwyczajamy ! ! ! !

2011-03-18 21:49:22

avatar

Cześć! Co do zwijania się w kłębek na kolanach - Wandalowi zostało to do dzisiaj z tą tylko różnicą, że teraz mieszczą się tylko przednie łapy do łokci a reszta "wisi". Późniejsza komenda - Wandalku, tylko bez języczka:)  Niewiele daje, do momentu kiedy pies nie grzmotnie na podłogę... "Gućwińscy".....

2011-03-18 21:10:49

 

Oj tak!

One łażą jak koty. Już takie maleńkie że wysokość kojca to był ich wzrost X 4 wspinały się na samą góre

balansowały chwilę na krawedzi i buch z drugiej strony na pysk ( jak takie tłuste kluski)

Ja je do kojca a one natychmiast to samo.

Zaczęło się od Zucha a już po dwóch dniach robiły to wszystkie i to w obie strony,

wiec kojec zlikwidowałam i opanowały cały dom . Bałam się ze tym spadaniem zrobią sobie krzywdę.

Potem na podwórku wspinały się na wszystkie możliwe przeszkody.

W następnej fazie rozwoju, co roślejszym chłopakom zrobiły się ciężkie pupska i zaprzestaly akrobacji.

Z pewnością na tylko do czasu aż zbilansują wagę z siłą mięśni.

Zmyłka jest drobniutka, zwinna no i "zmyłka" więc już chyba zostanie taką kocicą .

Żeby tylko nie zrobila sobie krzywdy.

2011-03-18 15:48:04

 

Tadeusz, podaję Ci aktualne wyniki Ważnego w 2011:

1. Wystawa Walentynkowa w Bydgoszczy, sędzia Beata Klawińska, lokata I, ocena bdb

2. Wystawa Championów w Lesznie, sędzia Krystyna Opara, lokata III, ocena dosk. brązowy medal

3. Wystawa Krajowa w Drzonkowie, sędzia Anna Kochan, lokata I, ocena dosk. złoty medal

planowane: CACIB KATOWICE, Krajowa Inowrocław, CACIB Łódź, krajowa Kujawsko-Pomorska w Bydgoszczy, CACIB Leszno, CACIB Szczecin, krajowa wystawa psów pasterskich Wrocław, a potem sie zobaczy

2011-03-18 13:50:00

 

Aha, no to witamy w klubie. Ważniak bierze 1,8 m z palcem w d...

Zazwyczaj ląduje u sąsiada w kuble na śmieci. Mniam mniam:))

Właśnie zamówiliśmy profesjonalne ogrodzenie z siatki ocynkowanej 2 m ze specjalnym zagięciem na 0,5 m do wewnątrz wybiegu. Jak w więzieniu:)

2011-03-18 00:02:47

avatar

Myślę, że ręce dopiero opadną

2011-03-17 21:57:24

 


i jeszcze jedno... czy one wszystkoe tak skaczą;P na wysokość 1,5 metra?

2011-03-17 21:54:32

 

to co wyczynia Zmyłka... to mistrzostwo świata...:)

zamknąłem  ją na parkingu... przelazła pod ogrodzeniem... zablokowałem to miejsce... włożyła głowę pod furtkę-by się udusiła... dospawałem od dołu szczebelki... przeskoczyła ogrodzenie raz, drugi... za trzecim razem utknęła jej noga - obróciło ją i zawisła do góry nogami... dospawałem od góry szczebelki i założyłem siatkę... jeszcze łatwiej jej jest - wygląda to tak jakby kot sobie przechodził przez siatkę... najpierw idzie do góry, a potem na dół... ręce opadają...:) ale jest bardzo pocieszna... siedząc w tej chwili wchodzi mi na kolana i kładzie się... w kłębek... aż się boję jak to będzie wyglądało jak będzie miała rok...;P

2011-03-12 00:37:49

 

Jak to?

Dzielny kijinos Zachwyt widywał dużo psów.

A Zenek, mama, Rudy, Filipas i ośmioro braci i sióstr to razem 12 plus Zachwyt to razem 13

( Oj.!... pechowo.!... Chyba żeby szczeniaki liczyć po pół)  

Zenka męczyły, Filipem się bezczelnie bawiły z Rudym się drażniły

a między sobą tłukły się ile wlezie. Tylko przed mamą czuły respekt

Więc i trojmiejskie suki pokazały mu kto naprawdę ustala zasady.

Ciekawe czy tylko Zachwyt oberwał, czy były na tym spacerze inne szceniaki, A moze jakieś cwane?

.

2011-03-09 16:31:07

 

Ważniak też bardzo delikatnie kradnie. Np kabanoski z paczki. A szczególnie subtelnie kradnie masełko. Wcale nie widać, że ktoś je lizał. Tylko trochę go mniej jakby:)

2011-03-09 12:57:54

avatar

Witam!

Co do wyczynów Cwaniaków - pewnego razu po powrocie do domu znaleźliśmy na podłodze papierki po krówkach - puste....  Zostawiliśmy puszkę z naszymi słodyczami otwartą i efekt był. Wandal pochłonął 17 krówek. Papierki były starannie rozwinięte, nie porwane, nie wymiętoszone, po prostu starannie odwinięte a zawartość zjedzona. Gdyby kundel miał ręce i paluchy nie było by to dziewne.... Na szczęście po tej ilości słodyczy sensacji żołądkowych nie było....

IS:)

2011-03-09 12:26:14

 

Witam,
Zachwyt też jest miłośnikiem patyków ;]
Podczas jednego z pierwszych spacerów znalazł patyk, który był dłuższy od niego i najwyraźniej postanowił go nosić do końca spaceru, niestety nie wpadł na pomysł aby chwycić go gdzieś w połowie, więc go ciągnął tak na wpół tyłem. Prześmieszny widok był, ale widać było że ambitny :) Przełamaliśmy kij na połowę i wtedy mógł się nim bawić , tak mu się spodobał że trafił do domu jako zabawka :) A zatem faktycznie geny Ambera tutaj działają skoro jest kijomaniakiem.

Co do szczekania to tylko podczas zabaw/szaleństw się zdarza, ale nadal wprawia nas w zdumienie. "On szczeka ? :P"
Wyć też nie wyje. Za to wydaje dźwięki podobne do postaci Chewbacca z gwiezdnych wojen "Łaaaał, kłaaa, płłłaaaa,łoł łoołłł łołłłł"

Ostatnio był na spacerze z trójmiejskimi wilczakami, to chyba po raz pierwszy widział tyle psów naraz :)
Obecne tam suki go trochę przegoniły (to dobrze, bo przekonał się że nie jest największym psem :P ) samce dawały mu fory chyba z uwagi na szczeniacki wiek. Ogromniasty BowBow pozwolił mu się troche pomęczyć. Psa jakby nie było potem przez dwa dni, wymęczony odsypiał :)

Pozdrawiamy.

2011-03-08 00:56:36

 

A zamiłowanie do pilnowania domu po mamie.

Hanka krzywi strasznie mordzisko, warczy i szczeka twardym i niskim głosem na obcych.

Zenek kazdego wpusci a Hanka kazdego najchętniej zagryzie.

Cwana parka

2011-03-06 21:43:57

 

Zamiłowanie do kijków to z pewnością ma po tacie. Amber Wolf jest zwariowanym kijomaniakiem :D

2011-03-06 11:05:48

 


To i ja dodam cosik od siebie...:) Zmyłka jest wyjąca jak wraca z dworu i ląduję n 10 minut zamknięta w klatce aby wyschła...wtedy to jest wycie z piskiem...:( i tak dwie minuty a potem jak gdyby nigdy nic rozkłąda się i kładzie spać, takie a "może mnie wypuści i będę górą" ;P a skoro brak odzewu to sobie pośpię... i muszę ją potem budzić, co by w nocy nie szalała...:) szczekać raczej mało ale jak już coś z siebie wydobędzie to ho ho nawet ostatnio jak Madzia zapukała to ta jej nie widząc zaczęła bronić swego domu i taki jazgod urządziłą, że sam byłem zdziwiony...:) a w ogrodzie to ma raj... najlepszy patyk to taki który ma co najmniej 1,5 metra a kłoda kominkowa najlepiej jak waży dwa razy więcej;P od niej... taka CWANA:)

2011-03-05 20:35:42

 

To co z tego ze nie o cwanych, ale za to o jantarowych.

Ne tylko cwane wilki iale i nne wilczaki istnieją na świecie i bardo ładnie śpiewają.

2011-03-05 20:31:04

 

Dziś, gdy wrócilam do domu, psy nadbiegły z głębi ogrodu ze szczekaniem.

Na koncu slychac bylo najwiekszy bas. A to gapa Zbócio mnie nie rozpoznał i dopiero jak zobaczyl na własne ślepka

podniósł szczek o oktawe wyżej, czyli do normy wyrażajacej zadowolenie i zwykłą chęć pohałasowania.

A jak zasypia i się go pogłaszcze, to takim cieniutkim i słodkim głosikiem mówi u...u...u...

Za to Hanka biega po domu i opowiada koloraturą ałała....ałała.

A Zenek na to... buch na plecy ! i baranim głosem eee. eee. eeeeeeeee

2011-03-04 17:17:23

 

Oczywiście to nie o Cwanych, ale blisko ;)

2011-03-04 17:16:19

 

U nas najgrubszym głosem potrafi odezwac się... Beti :)

Już jako szczeniak potrafiła basem zrugać Amberka, który uwielbia po niej deptać ;)

Za to największy - Happiś, piszczy jak panienka, czekam wciąż na mutację :D

2011-03-04 00:42:57

 

Hanka przejawia duże zdolności wokalne.

Wydaje ogromną różnorodność dzwięków i skalę ma jak Callas.

Przymila się cieniutkim słodkim głosikiem, straszy szczekajac niskio i twardo

Ale jej skala to nic w porównaniu z malutkim Zbójem.

Dziś słyszę jazgot w ogródku, myslę sobie, jakieś wielkie psisko stoi pod furtką i drażni się z moimi psami,

wyjdę uciszę towarzystwo. Patrzę...a to Zbó, szczeka wielkim basem na malego kurdupelka.

Juz teraz ( 3 i poł miesiaca )  wydaje z siebie donośne głosisko, niższe niż Hanka

że o Zenku nie wspomne bo on nie ma wilczakowej skali głosu.

A jak tam wasze wilczaki?

2011-02-14 00:08:55

 

Wódz zapewne pieknie zawyje jakąś arie operową. Ciekawe czy tenorem czy barytonem , bo o bas go nie podejrzewam.

2011-02-09 21:54:54

 

Może spróbować przez Facebook? Tam jest sporo ludzi od Wilczaków.

2011-02-08 20:04:56

avatar

Mamy kabaret:)

Julka na urodziny dostała mikrofon no i piesni z tańcami są od wczoraj na bieżąco, a Wódz ciągle się temu dziwi-leży i mierząc młodą wzrokiem z góry na dół i z dołu do góry kręci głową:D

Za chwilę zacznie sam śpiewać;)

2011-02-08 12:47:40

avatar

Zdjęcia na pewno się pojawią. No właśnie zastanawiam się co z Wolfdogiem? Wszystko poza forum padło? Na Wolfdogu też posta napisałem ale nie wiem czy dostanę jakieś info. Poszperam w Internecie za rumuńskim związkiem kynologicznym ... Boję się tylko, że bez języka może być trudno.

P.S. Werwa ma cieczkę.

2011-02-08 10:37:12

avatar

Tomek, cieszymy się, że żyjecie. W kwestii rumuńskich wilczaków niewiele Ci pomogę. Gdyby nie padł wolfdog nie byłoby problemu. Teraz nie wiem kto miałby takie informacje. Natomiast w kwestii zakładania nowych tematów, taka możliwość niebawem się pojawi.

2011-02-08 10:09:02

avatar

Ale Wam zazdroszczę-to cudowny kraj, a ludzie tacy piękni i mili....ehhh:) Podsyłajcie jakieś zdjęcia:0

2011-02-08 09:12:53

avatar

 

Dawno nie pisaliśmy. Chciałem dodać nowy temat w "różne" ale ciś nie hula. No to wklejam tu:

Zastanawiam się czy ktoś z Was ma jakieś pojęcie o liczbie Wilczaków w Rumunii? Czy wogóle tam są jakieś Wilczaki?

Interesuje mnie to dlatego, że wybieramy się tam na pół roku i może Werwa znalazłaby kompana na ten czas? Nie podejżewam, że od razu dostanę listę z adresami, ale każdy trop lub pszypuszczenie z przyjemnością sprawdzę;]

Pozdrowionka.

2011-01-27 21:39:40

 

No tak! ! ! ! bo to są, zapewne, egzotyczne śledzie latające z góry prosto do paszczy.

2011-01-27 21:11:13

avatar

A kto im kazał takie imiona dawać? Teraz muszą na nie zasłużyć:D

 

A włochata żaba ryb nie łowi-lubi tylko śledzie a te można złowić leżąc w kuchni:)

2011-01-27 20:30:11

 

Hanka, od kiedy przestała karmić szczeniak,i wzięła się za ich edukację.

Któregos dnia patrzę, a ona szczeniaka za łebek i o ziemię!

Ten się wyrywa i z wielkim piskiem, ucieka, na kreche przez cały dom, pod kanapę a wyrodna matka go dogania i znów o glebę.

O co tu chodzi  ???

Trzeciego dnia uciekały już bez pisków i wrzasków, cichutko , myk, myk pod krzesłami i stołem do kryjówki pod kanapą.

Cwana matka, cwane dzieci.

Teraz właśnie mam chwilę spokoju bo dostaly kostkę ze ściegien ( jeszcze od Mikołaja przechowałam ).

Natychmiast się o nia pobiły.

Przyszła Hanka, kośc zabrała, przegryzła, małe dostały po kawłeczku, mama zacharapciła całą resztę. Cisza, zgoda, wszyscy zadowoleni.

Jeśli za bardzo męczą wójka Zenka to wchodzi pomiędzy niego i szczeniaki. A jak pastwią siię nad dziadkiem Filipem obskakując go i jazgocząc straszliwie to mamuśka tylko stoi z boku i patrzy czy im sie krzywda nie dzieje. Bo Filip charczy strasznie i szczeży zębiska.

A teraz ja się wezmę za ich edukacje bo są niemiluchy.

Dzis na spacerze spotkaly dorosłego, bezdomnego psa.

Oba ( Zbój i Zadziorek) strasznie się najeżyły, warczały i szczekały ma niego podle, aż biedny sobie poszedł.

Z ludźmi ładnie się układają, ale obcy pies jest do objazgotania albo, jeśli mały, do spróbowania ząbkami.

Bardzo brzydko!

2011-01-27 19:50:59

 

Włochata żaba o imieniu WÓDZ.

Cudowne ! 

Czysta poezja.

Nie mozna nie kochać ! ! !

2011-01-27 19:48:12

 

Niech sobie troszke poogladają tą TV ale nalkładanie ograniczeń też słuszne, bo od nadmiaru psuja sie podobno oczy i pieski tyją z braku ruchu na świezym powietrzu, przesiadując godzinami przed telewizorem.

A my nie! Nam to służy jak nie wiem co.

2011-01-27 13:23:27

avatar

Może Wódz wybrał się na połów i sądzi, że pod lodem pływają sobie smaczne rybki.

2011-01-25 12:06:42

avatar

Uwielbiam patrzeć jak Wódz z zapałem pełnym pasji rozbija lód na kałużach. Zastanawiam się wtedy jak można tak uwielbiać żabę? W dodatku bardzo włochatą;)

2011-01-22 12:58:38

avatar

Wiwat też czasami ogląda telewizję (choć generalnie mu na to nie pozwalamy). Interesują go jednak tylko wybrane kanały - jego uwagę przyciągają programy przyrodnicze w wersji HD, w szczególności biegnące zwierzęta, lecące ptaki, itp.

2011-01-19 19:21:46

avatar

Siedzę sobie na kanapie i jem płatki, zostałam w domu bo jestem przeziębiona, więc "łóżko" mam ze sobą w salonie. Ważniątko wchodzi do salonu, wskakuje na łóżko, okrąża mnie, siada i ogląda telewizję. To wyglądała tak, jakby dokładnie to sobie zaplanował i jakby wiedział, że teraz oglądamy telewizorek : D

Co robi Ważniątko jak się nudzi? 

2011-01-07 09:12:49

avatar

Miśku jest właśnie w trakcie swojego debiutu w pracy. Raczej u mnie w pracy. Jak się sprawdzi to częściej będę go zabierać-a co niech dzieci mają trochę radości z głaskania dzikiego wilka;)

Póki co chętnie daje się głaskać dorosłym i zapoznaje się z terenem i moim gabinecikiem, który go chyba przeraża maleńkością.

2011-01-04 00:38:40

avatar

Ja myślę, że to cisza przed burzą.

2011-01-03 19:04:08

avatar

Ja się zastanawiam czy on serio taki grzeczny, czy my się w końcu przyzwyczailiśmy do jego łobuzerstwa:D. A po co na dwór wychodzić jak w domu się robi pyszności i zawsze coś można skubnąć?

2011-01-03 13:20:49

 

Wódź sie zrobił taki anty? To tak może na Nowy Rok? ;)

2011-01-02 22:04:45

avatar

No i mamy kanapowca....Grzeczny jest jak aniołek, ale na dwór go siłą trzeba gnać:)

2010-12-26 21:54:24

 

Koniec roku to pewnie czas na ogólne demolki. U nas nie lepiej, Celeb przegryzł wpół jedno z drzew w ogrodzie :0

2010-12-25 23:51:50

 

Nie napisałam tego od razu, bo aż się wstydziłam za Hanke i byłam nią nia strasznie zła.

Ale już mi trochę przeszło, to powiem.

kilka dni temu, wyszłam wcześnie rano z domu, szczeniaki jeszcze spały.

Miałam wrócić na porę karmienia. Trochę się przeciągnęło, ale nie dużo.

Wracam...

Szczeniaki wyjęte z kojca, śpią napchane że aż strach, starterem dla szczeniąt, który był zamknięty w szafce.

Szafka przewrócona, szyby stłuczone, jedzenie wywleczone.

A że przy okazji potłukła mi kilka filiżanek..?..( wiecie że kolekcjonuję )  to już nie jej problem.

Najbardziej płakałam nad stratą nowego nabytku: zielonej Rossentalki 

A ona..?.. Zadowolona z siebie i też nażarta, też starterem dla szczeniąt

2010-12-25 22:25:31

 

Oj ! przyjedż przyjedż to pomożesz je ustawić bo tak rozrabiają że nie do wytrzymania,.

W kojcu nie chcą siedzieć, strasznie miauczą ( może przez te śliczne kocie obróżki)

Jak je wypuściłam to dorwały się do kabli komputera.

Teraz ja z komputerem siedzę w kojcu a one rządzą domem.

 

A swoją drogą to ja nie wiem jak ten Mikołaj pracuje?

Tobie każe przywozić prezenty do nas  a u nas był i zostawił coś dla Ciebie.

Fuszer jakis . Ja bym go za taka robote wylała.

2010-12-25 20:51:01

 

Ciekawy ten zestaw prezentów :)

A ja słyszałam, że Mikołaj część prezentów dla szczeniaczków zostawił po drodze w Poznaniu i kazał nam dostarczyć ;)

Czekam na fotki!

2010-12-24 22:36:42

 

Do szczeniakow przyszedl dziś Mikołaj.

Był brodaty, w czerwonym swetrze , tylko jakis dziwny bo rudy.

( kto to widzial takiego Mikołaja )

Przyniosl:

psie ciasteczka,

trzy kolorowe szczotki, od mycia naczyń,

piwo w puszce

i słoik przecieru pomidorowego ( do turlania)

szmatę (do tarmoszenia ),

sznurek, ( do przeciągania),

jednego pieroga z kapustą,

pora,

surową marchewkę,

gotowanego ziemniaka w mundurku 

pół paczki białego serka,

dwa pudełka po jogurcie

i kawał bardzo twardego, surowego mięcha ( do szarpania )

 

Pieski miały wesoło.

 

Tym bardziej że już drugi dzień wychodzą na spacerki po ogródku.

Zaglądały do budy, a jeden to nawet zeskoczył z górki śniegu.

A Zuch, to już potrafi się wspiąć na ścianki kojca i spaść na pysk z dugiej strony. Taki Zuch

Teraz bawią się szczotką, ale inną, taką do butów

O.!.!.!  znalazły Tadeusza kapcie, których ten szukal pół dnia i nie znalazł.

 

Zdjęcia powinny być jutro  

 

Ale nasze swięta są smutne   

 

Wczoraj wieczorem dostaliśmy wiadomość o nieszczęściu z Wisusem.

Strasznie nas tąpneło.

Tu biega po mieszkaniu 9 wesołych pełnych życia maluchów, a Wisusek? a Marek i cała rodzina?

Żal straszny

2010-12-24 18:38:26

 

Ja uważam ze dobrze pomyslał , a że wybral zapach jaki sam lubi?

Wziął nawet pod uwagę że zapach perfum dojrzewa , wiec moze  zbytnio się pospieszyłas z tą zmiana pościeli.

Dopiero za tydzień byłoby naprawdę pięknie.

 

Pozdrawiamy i życzymy miłych świąt

 

Nasze są przypruszone smutkiem z powodu Wisusa i cierpienia jego Pana.

Szczeniaczki baraszkują radośnie, przyszedł do nich Mikołaj,

a my wspominamy zeszłoroczne niezmącone świeta oraz marchewkowców i miesozerców w komplecie.

2010-12-23 17:55:25

avatar

Przebieram dziś pościel w sypialni a tam.....nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak ani kiedy-kiełbasa:D pod poduszką.....Ja marzyłam o perfumach od Mikołaja a tu...kiełbasa raczej od Wodzaja;)

I jak go nie kochać?

Kochajmy nasze wilki i siebie wzajemnie i nie tylko na Świeta.

Wszystkiego co naj naj naj od:

Julki, Aśki, Darka, Wodza, Filka i Sarny i sąsiedzkiego Ciapka.

2010-12-20 15:49:26

avatar

Brawa dla smyków.

Jednak Wasza hodowla nie bez przyczyny nazywa się CWANY WILK :)

2010-12-20 12:58:23

 

Tym razem to maluchy pokazały że też już potrafią.

 

Ponieważ mają już 6 tygodni, uznałam że czas na edukację.

Żeby nie isć na łatwiznę postanowiłam zacząć od  nauki czytania.

W tym celu, wyłożyłam cały wybieg  gazetami.

Ale widocznie wybrałam nieodpowiednie tytuły, bo małe wszystko osikały i okupaly.

Zmieniłam tytuły , to samo.

Już miałam się poddać, ale jeszcze nieśmiało włożyłam gazetki  w  jednym końcu wybiegu.

I co? pobiegły natychmiast i wypowiedziały się tylko w tym miejscu, a resztę wybiegu zostawiły nietknietą.

 

Już całkiem nie wiem co o tym mysleć

2010-12-18 18:24:30

 

 

No to wspolczuje Wodzusiowi

Cos go nagle zlapalo za kudly i powiazalo , nawet ogonkiem nie mogl pomachac ani dobrze schowac pod siebie.

Straszne !.

Mam swoj sposob na dziady ( rzepy)

Trzeba je zmoczyc wtedy miekna traca sprezystosci przyczepnosc wiec latwo je wyczesac.

Ale chyba wszystkie rekordy ucieczkowe pobil Filip.

Zwial akurat tego dnia kiedy na ulicy wylano swiezy asfalt.! ! !

Z lapek zrobily mu sie kopytka, brzuch nosi nisko wiec mial okropnie upaprany a siusiaka calkiem zaklejonego i dupke tez

Jak go zobaczylam w tym stanie to myslalam ze juz z nim koniec. 

A L E....Wlalam do miski trzy buteki rozpuszczalnika , wrzucilam w to jamnika  i bardzo szybko wyszorowalam szczota.

potem pod prysznic i szmponem. 

Nawet nie piszczal tylko stekal. Rozumial ze mu pomagam .

Nawet sie nie pochorowal. Filip jest niezniszczalny.

Pozdrowienia dla Wodzusia

2010-12-17 07:59:43

avatar

He he he. To musi być cudne oglądać te małe łobuziaki.

Wódz wczoraj wieczorem dostarczył kolejnego tematu na post...

Wraca do domu z podkulonym ogonem(co nigdy się mu nie zdarza) i ucieka nie wiadomo przed kim wydając dziwne odgłosy jakby kaszlu.

Złapałam go.....Gdzie ten drań znalazł rzepy?!Na główie tylko nie miał. Przez godzinę wysupływałam to cholerstwo z jego kudłów....Najgorzej, że w chęci ratowania siebie wyciągnął coś pewno z ogona i połknął....Na szczęście potem wróciło to po długim kaszlu, prychaniu i nie wiadomo czym jeszcze.

Tak to dostarczył mi ćwiczenia chwytu pęsetkowego;)

Jak nie kochać tych kudłai skoro dbają o nasz szeroki rozwój:D

2010-12-16 23:31:40

 

Mam teraz Hanke ze szczeniakami w domu na Motorowej.

Telewizor wyrzucilam  a lodowke zaklejam na noc taśmą ...A co? 

Dlaczego?

Bo Hanka wyjęłaby z niej chyba wszystko i zaniosla szczeniakom.

Od kilku dni oddaje im swoje mięso.

Jak tylko uzna ze jakiś kawalek jest odpowiedni to zanosi małym.

One szarpią mięsko we wszystkie strony ale są za słabe żeby ugryźć twadą wołowinę , 

więc mamuśka wpadła na pomysł że można im pomamlać i takie pomamlane trzymać w pysku,

a szczeniaki się na tym uwieszaja i w ten sposób mogą odrywać mniejsze kawałki.

No i po co mi telewizor ?

2010-12-16 23:19:52

 

A probował już bananów?

Pierwsze truskawki też powinny mu smakować.

Chyba urządzimy zawody na wszystkożerność, bo do tej pory przodował Filip (jamnik niestety)

Kiszona kapusta i ogorki , surowe ziemniaki, nawet cebula, w niewielkich ilosciach ale jednak tak,

Zenek winogrona, ale tylko te z naszej werandy, Hana jesienia nie odmawiała gruszeczki.

Ciekawe co wilczaki potrafią jeszcze zjeść ?

2010-12-16 18:20:05

avatar

Do podkradania swojskich kaszanek, szynki czy kiełbasy już przywykliśmy, ale dzis Wódz miał 2 nowe odkrycia smakowe-żelki, które super zabawnie kleją się do łap, pyska, dają trącać się nosem, tocza się, by potem zniknąć w czeluściach gardzioła i marcepan....Podkradł ludzika z marcepanu, papierek cudnie rozwinął a ludzika z rozkosza w oczach chrupał przednimi zębami.....Rozszerza swój jadłospis, do którego dołączyły uwielbiane śledzie(jak robię sałatkę to biedne wilczątko słania się z niemocy na łapkach, umiera, wywraca się i oczami i daje do zrozumienia, że tylko śledź jest w stanie go uratować), sałatki wszelakiego rodzaju, kocia karma, biszkopty, soki owocowe, małso czosnkowe, domowy chleb.

 


I co? I nas to cieszy....Może i głuptaki, ale sto razy wolę jak coś podkrada i je, niż jak nie je niczego:)

2010-11-30 00:03:02

 
Dziś wyjechaliśmy na godznkę z domu i utknęlismy w strasznym korku na  godzin kilka.
Hanka została biedna sama, głodna, matka karmiąca.
Po  powrocie nie znaleźlismy szczeniaków w legowisku.
Przerażenie straszne!
Uff..
Wszystkie były przeniesione blisko pieca na materacyk Rudego.
Rudy wyautowany
 
Hana legowisko ma wygodne, wyścielone, osłonięte kocem, zaciszne .
Myślę że w tym opuszczeniu poczuła się zagrożona i koniecznie chciała coś zrobić dla bezpieczenstwa dzieci, więc zmienila kryjówkę.
 
Nie mam innej teoerii.

2010-10-24 21:28:03

avatar

To może jednak po siatce.

2010-10-24 21:22:07

avatar

Drań wymyślił sobie nową zabawę-przechodzenie pod siatką do sąsiada. W tamta strone raz, dwa udawało mu sie przechodzić, ale na własne podwórko to juz ciężko jak nie wiem co...trzeba po hrabiego iść i mu fortkę otwierać, bo podkop działa tylko w jedną stronę...Dziadki (tato i teść) wzięli się do roboty, żeby oszczędzić serce biednej sąsiadki, która na widok Wodza dostaje gęsiej skórki. Mój tato: pot się z nas leje, od spodu dosztukowujemy siatkę, obsypujemy ziemią a ta bestia chodzi tylko i zagląda co robimy i jak już skończyliśmy, mamy odkładać łopaty a tu Wódz -myk, myk, myk po kukurydzy sąsiada z jakby uśmiechem na tym wrednym pyszczysku....Wiem juz co od jutra dziadki będą robić:D-szukać miejsca tajemnego, które przenosi pana wilka na drugą stronę siatki. A w międzyczasie będa montowac budę, bo coraz zimniej sie robi i nikomu z nas nie podoba się umiłowanie Wodza do przebywania na świeżym powietrzu

2010-10-15 18:49:18

 

Oj a to jeszcze prawie miesiąc! Zje Was absolutnie ;)

Mądra suczka, wie jak sobie jedzonko skombinować :D

2010-10-15 02:57:02

 

No tak, tak

Dziś Tadeusz był z nią na USG. Liczyli i liczyli na rózne sposoby , we dwóch.

I wyszlo im "precyzyjnie" że będzie od 5 do 10 cwaniaczków.

Jak by nie było Hanka już się zmienia w odkurzacz. Skończyła z subtelnością i wcina wszystko.

Potrafi zbierać gruszki pod drzewem. Przy mnie zjadla trzy.

Przynosiła po jednej na materacyk przed domem, konsumowala , troszke pomyślała ,

wstawała... i ...pod drzewo. Starannie wybierala ktorąś spadłą gruchę,

wracala na materacyk i malymi gryziakami smakowala sobie owocek za owockiem i witaminki

2010-10-10 22:18:34

 

Ale smaczek się ma - zaczęła od lodów :)

Czyżby te cwaniako-smaczki wynikały z nowych Cwanych w brzuszku?

2010-10-10 21:14:47

avatar

Cwaniakowatość Cwanych Wilków bierze się z tego, że płynie w nich krew Cwanej Mamuśki.

Wyszliśmy z Ulą na godzinę z domu. Zamknęliśmy drzwi od domu na klucz, rzucilismy okiem czy pozamykane są okna do domu i na werandę. Hankę i Zenka zostawiliśmy w ogrodzie. Rudi pojechał z nami. Po powrocie, kiedy otworzyłem drzwi Hanka smyrgnęła mi między nogami. Nasze zdumienie nie miało granic. Kiedy zamykaliśmy furtkę Hanka próbowała ją  jeszcze sforsować. Nie mogła zatem być w domu. Jescze większe zdumienie ogarnęło nas, kiedy naszym oczom ukazał się ten widok.

Hanka rozpakowała zamrażarkę w której były zapasy mięsa i lody. Kiedy pryskała z domu miała w pysku kawał mięcha. Próbowaliśmy zorientować się którędy weszła. Nadal wszystkie okna były zamknięte. Po dokładnym sprawdzeniu każdego po kolei okazało się, że jedno z nich nie zostało zamknięte na klamkę. Hanka to wyczaiła, ale też cwaniura przymknęła je po wejściu. Zapewne nie chciała sie dzielić z Zenkiem

2010-09-28 20:37:15

 

A propos tortu

Bardzo dawno temu ...Jeden z moich byłych narzeczonych rzucił się pierwszy na tort urodzinowy mojej mamy

i.. zeżarl z samego czybka dyżurną różę z cukru. Moja mama byla niepocieszona. Różę winowajcy odebrano ale już się do niczego nie nadawała. To był jej ostatni dyżur.

Nie tylko Cwane wilki psocą

2010-09-22 16:25:00

avatar

Oj, zapraszam, zapraszam, ale nie na sernik tylko na Tiramisu i bajaderki (to moja specjalność), a sernik to był taki z paczki (do zrobienia na szybko, do którego tylko mleko dodałam), więc nie ma czym się chwalić i też czego żałować :)

2010-09-18 00:01:04

avatar

Na razie ze strony Alicji nie ma żadnej propozycji.

2010-09-17 20:32:32

 

Nigdy nie wiadomo... Byłam raz zaproszona do "sąsiadów" na przyjęcie urodzinowe Pana Domu. Wszystko było pięknie nakryte, masa wspaniałych potraw i ozdób, pompa i szampany. Jak przyszło do tortu, okazało się, że w wielkim torcie z cukierni brakuje potężnego kawałka, bo... Pan Domu nie mógł wytrzymać :D

2010-09-17 20:12:21

 

Tadeusz się przymawia do sernika, ale mam nadzieję że nie chce wygryżć w nim takiej wielkiej dziury.

2010-09-17 20:06:36

 

A Filip też cwany.

W Osiecznej zorganizowano zawody sierściastych kursantów.

Jedna z dyscyplin polegała na tym, że pies miał zrobić slalom między miskami

A w miskach były...ojej.!! ojej..! SERDELKI

Cwany Filip podłączył się do tych misek jeszcze przed zawodami.

Uratowano tylko jedną kiełbaskę i musiała wystarczyć na wszystkie miski i wszystkich zawodników.

2010-09-10 19:27:07

avatar

Wiwat wcinał serek już za młodu. Ale na poważnie, na pewno robisz wspaniały sernik. Może i my się kiedyś załapiemy.

2010-09-10 12:29:15

avatar

Oj, Wiwat wczoraj nam nacwaniakował. Postanowiłam zrobić mężowi niespodziankę i zrobić na jego wieczorny powrót z pracy sernik na zimno. Ciasto w tortownicy pozostawiłam na blacie kuchennym, bo galaretka jeszcze się wystarczająco nie stężała, by wylać ją na masę serową. Wracam po kilku minutach do kuchni, biorę galaretkę i już chcę wylewać ją na ciasto. Patrzę i oczom nie wierzę - z tortownicy zniknęło ponad połowę ciasta (w tężejącym twarożku wygryziona ogromna dziura - tylko brzegi zostały), a Cwany jakby nigdy nic - on nie wie o co chodzi. W sumie to mógły iść w zaparte, gdyby nie to, że kolacji nie chciał jeść :)

2010-08-31 23:46:45

 

Ojej!!!

No... ładnie taki smarkaty i takie rzeczy.

Co to będzie dalej?

Dobrze będzie!

A pamietasz jak się dziwiłyśmy w Osiecznej, po co małemu Ważniaczkowi takie duże klejnoty.

Przydadzą się jak zostanie dzielnym reproduktorem, siewcą cwanych genów.

2010-08-31 13:39:29

avatar

Przedwczoraj Ważniątko przyprawiło nas o zawrót głowy. Axa powinna dostać cieczkę, a że weterynarz zostawił jej prawdopodobnie jajniki to wydziela zapach. Ważniak spodobał się Axie i ta o dziwo go do siebie dopuściła. Zazwyczaj wszystkie psy trzymają się od niej z daleka, ale teraz było zupełnie inaczej. Z wybiegu słyszeliśmy zawodzenie, tak więc szybko wylecieliśmy na dwór. Okazało się, że Ważniak ma już za sobą pierwszy stosunek, bo psy były szczepione. Na całe szczęście nie może być z tego szczeniaków, a Ważny musiał dostać tabletki na uspokojenie bo wył od 4 rano do teraz.  

2010-07-30 15:43:56

 

No. No.

Widzę że Tdeusz zachęca do opowiadania jak psocą Cwaniaki a sam na razie zmilczał co wyprawiają nasze potwory

To ja tu zaraz przedstawię pobieżną listę przestępstw.

1)

Hanka

W wieku 5 miesięcy zżarła moja wymarzoną kurteczkę kożuszkową . Cudną !, leciutką, włos w srodku, na wierzchu gładziutka, prosty fason, bez bajerów. Zawsze chciłam taką mieć. Miałam ją trzy tygodnie.

Powiesilam na wieszaku w przedpokoju, wysoko, Zeby małpa nie sięgnęła zębcami.

Głupia zapomniałam że ona potrafi wysoko skakać.

Przerobiła mi tą kurteczke na piękne włochate pasemka, zupełnie niepraktyczne, czysta abstrakcja. 

2)

(Hanka)... Otworzyła lodówke i wyżarła elementy mięsne

(My)... zaczęliśmy zamykać drzwi do kuchni

(Hanka)... Otworzyla drzwi do kuchni, otworzyła lodówke i wyżarła elementy mięsne.

(My)...Zablokowaliśmy klamkę szczotką

(Hanka)... Wyciągneła szczotkę, otworzyla drzwi do kuchni, otworzyła lodówke i wyżarła elementy mięsne.

(My)....Dodalismy do szczotki cieżką skrzynkę

(Hanka)... Odciągnęła skrzynkę, wyciągneła szczotkę, otworzyla drzwi do kuchni, otworzyła lodówke i wyżarła elementy mięsne.

Gdy byliśmy już bardzo głodni wymyśliliśmy żeby zmienić zwykłą klamkę na okrągłą gałkę..

ZWYCIĘSTWO

Jestem przekonana ze ona wie że to trzeba tylko przekręcić, ale nie dysponuje zdatną do tego częścią ciała.

Troche nam głupio wygrywać pojedynek na inteligencję, chwytem poniżej pasa, ale głód robi swoje. 

3) Zenek

Nie jest wilczakiem, ale nawet znawcy mówią że podobny.

Pożyczylismy kiedyś do pracy bardzo profesjinalny magnetowid.

Tak profesjinalny i drogi ze psom byl wstep wzbroniony nawet przez próg pomieszczenia gdzie byl pielegnowany jak skarb jakiś.

Chwila nieuwagi ....!

Zenek szybko, cicho i sprawnie wszedł, odgryzł bardzo profesjinalne pokrętło, wypluł je i wyszedł, bez słowa.

Mignął nam przytym wychodzeniu  wiec wpadamy i rozpacz.

Nie moglismy sie przyznać ze stalo sie coś takiego , bo firma włascicielska super profesjonalna a my co? Psu spod ogona!

Przedłużylismy okres płatnego wynajmu i sprowadzaliśmy tą cholerna gałke z drugiego konca Europy żeby sie nie wydałio.

Kosztowało nas to ok. tysiąca zł  (a Zenek kundel ) 

4)

Rudy (znajda)

Jego sposób bycia wskazywal na przeszlość pieska ogródkowego.

Jakoś tak, ok drugiego tygodnia pobytu Rudego u nas, przyjechał do firmy nowy wspaniały komputer.

Zastanawialiśmy się gdzie go ustawić i właśnie stał rozpakowany obok biurka.

Podszdł Rudy.... pdniósł nogę ...i i i ...

ze spokojem sprawiedliwego i uczciwego

oddał pokaźną zawartość pęcherza.

Nasz wrzask rozpaczy przestraszył go, zdziwił i zgorszył, do tego stopnia że mieliśmy wobec niego wyrzuty sumienia.

5)

Filip (jamnik) 

Właściwie jest nudny

Chodzi i sika na posłanie Zenkowi ( a kto pierze? JA)

2010-07-30 00:26:38

 

A może by tego super papuga zaangażowac na szkoleniowca do Osiecznej ?

2010-07-29 21:44:07

 

A propos pomidorów jak czerwona piłeczka.

Ważniak ma to zapewne po zwariowanej rodzinie w której się urodził i podrastał.

Drugi wujek Filip czyli jamnik (stosowany do stałego dogrzewania budy ze szczeniakami)

kradł często surowe ziemniaki i jadł przy dzieciach ( cwanych wilkach)

Zdolne, pojętne, to sie nauczyly.

2010-07-21 20:10:54

 

No z wisusem nie było żadnych problemów...

Wyjaśnie dlaczego nie było:

Mianowicie Młody został kilka razy sam po godzinie, dwóch, trzech... Nastąpił taki moment że trzeba było zostawić go na pełne 8-9 godzin...

Został raz (oczywiście z wszelkimi zabawkami oraz dodatkowymi kośćmi) i było ok. Został drugi raz i też ok. I tak kilka razy. Gdy myślałem że jest baardzo fajnie. Wracam do domu i? Pierwsza myśl to to że było włamanie, ale przecież zamki całe, druga myśl to taka że jakaś bomba wybuchła... Niestety każda myśl była błędna... Na środku pokoju siedział zadowolony że przyszedłem...

Szczegóły?

10 litrów żwirku dla kotka było wszędzie (dosłownie bo nawet na wiatraku podwieszonym pod sufitem), brak kwiatów na parapecie (cała ziemia wymieszana z żwirkiem), krzesła poprzewracane, ciuchy z szafy wyciągnięte i sklecone z nich "gniazdo", kot ośliniony do granic możliwości i wiele wiele innych rzeczy które długo by wymieniać.

Po tamtym incydencie młody zaczął podnosić nogę więc wydaje mi się że był to moment uderzenia hormonów do głowy.

Teraz jest o wiele lepiej, zostaje w domu, może nie na tak długo ale zostaje. Dużym plusem dla wisusa jest to że zostaje z kotem oraz papugiem (żako kongijskie) który nauczył się musztrować cwaniaka :D

Scenka sytuacyjna:

Żako(Ż):Wisus! Wisus!

Wisus(W): Wisus podchodzi.

Ż:Chcesz orzeszka??!!??

W: Wisus dostaje wilczych oczu

Ż:Wisus siad!

W: Wisus siada

Ż: Waruj!

W: Wisus waruje

Ż: Masz! (żako wypluwa orzeszka pomiędzy kratkami)

W: Chrup chrup chrup!! (potem jeszcze liźnięcie w dziób i sobie idzie)

 

:D:D:D:D:D:D

2010-07-21 12:41:12

 

Ważniak klatki nie zjada, bo to jego ulubione mieszkanko. W ogóle w domu znieszczeń robił mało, ale na ogrodzie to już inna sprawa.

Za to jest największym na świecie złodziejem pożywienia, specjalizuje się zwlaszcza w pomidorach, które wręcz uwielbia. Wczesną wiosną ukradł pod moim nosem 3 wielkie pomidory (w tym czasie kosztowały ok. 20 pln za kg) i skonsumował w klatce. Dopiero kiedy po raz trzeci pokonywał trasę kuchnia - klatka zorientowałam się, że przecież my nie mamy w domu czerwonej piłeczki. I nie było sałatki na kolację.

Jak do tej pory to była najdroższa przekąska Ważnego.

2010-07-21 10:49:00

avatar

Wiwat ma na koncie już jedną "rozebraną na części" klatkę :) Tzn. usunął z niej całą przednią ścianę z drzwiczkami. Nity prętów nie wytrzymały wilczakowych zębów. Wychodząc na bardzo krótko, np. do pobliskiego sklepiku, w ogóle go nie zamykamy (chowamy tylko buty). Jeśli ma zostać trochę dłużej sam, to pozostaje w klatce. Żeby zminimalizować jego dyskomfort z tym związany, wrzucamy mu przed wyjściem do klatki zawsze jakieś owoce, warzywa (np. jabłka, marchewkę, kapustę pekińską) oraz suchy chleb do gryzienia, trochę suchych chrupek wsypanych do piłki z utrudnionym wydobywaniem smakołyków, no i zawsze komplet zabawek. Jeśli jednak musimy wyjść na dłużej, tj. powżej 4 godzin, to zawozimy Wiwata do mojej mamy. Pomimo tych wszystkich starań Wiwat ma na swoim koncie: 2 kable intenetowe, telefon komórkowy mojego męża, kilka par butów oraz cały parapet kaktusów :) Najgorszą cechą Wiwata w kontekście wyczynów wilczakowych jest jednak jego skłonność do tarzania się dosłownie we wszystkim. Wiem, że prawie każdy pies ma taką przypadłość, ale u mojego ma to co najmniej trzykrotnie większą częstotliwość. Nie ma tygodnia, żeby się nam w czymś nie wytarzał, czasami robi to nawet parę razy w ciągu tygodnia. Z tego też powodu musi być częściej kąpany (niestety szlak wówczas trafia jego zakroplenie preparatem p/kleszczom). Tarza się z lubością w każdej padlinie, w odchodach ludzkich, w śmieciach, w żywych żyjątkach typu ślimak, żaba, a ostatnio nie pogardził nawet starymi grzybami w lesie. Taka już jego wilcza natura :)

2010-06-15 14:52:35

avatar

Wódz aż tak mocno nie rozrabia-raz na wstępie dał popis i wystarczy;)

A tak serio to właściwie ciągle jesteśmy razem, w domu razem, a jak musimy się rozstac to trafia do kojca. Dziadkowie kojec zrobili piękny, zadaszony i bardzo solidny( nawet podkop nie przejdzie). Jak Wódz jest w kojcu to jestesmy pewni, że nic nie zrobi sobie ani niczemu innemu.

A co do zabaw:)...Wódz uwielbia pływac, jak widac na zdjeciu wskakuje "na bombe" za patykami i czym popadnie. A jak nam sie nudzi rzucanie mu patyka to.....sam go wrzuca-przekomiczny widok-bierze w pysk patyk,robi zamach głową i ...juz jest za czym wskoczyc:)

No i męczenie sąsiadowego psa....sa równej wielkości( pod warunkiem, że Wódz lezy a Ciapek stoi:)), ale kumple z nich świetni i ciągle sobie coś wymyślają, a przy tym nie demolują podwóka(ciiii bo usłyszą i skończy sie radośc).

Raz tylko zostałam zdemolowana ja....mały Ciapek uciekał sprytnie przed Wodzem, a ten w ferworze pogoni nie zobaczył, że ja idę...niestety ja tez nie zobaczyłam....i wyglądało jak w kreskówce-od tyłu podbił mi nogi, że wyrzuciło mnie dośc wysoko do góry i runełam z wielkim hukiem. Finał-lewy pośladek w pięknych odcieniach filetu, obity bark i postrzał w szyję....A Wódz? nawet szelma nie zauważył, że swoją kochaną pańcię potrącił-uparcie gonił Ciapka....

Wilczaków nie da się nie kochac;)

Siedząca na prawym półdupku Joanna;)

2010-06-14 14:23:01

avatar

Rozumiem te rozterki, ale do końca nie wiązłbym tych dwóch rzeczy. Werwie potrzebna jest socjalizacja więc nie rezygnowałbym z zabieranie jej, gdzie tylko się da. Ma ona delikatniejszą psychikę niż chłopaki i wymaga więcej pracy. Równolegle i nie kosztem socjalizacjii należy pracować nad pozostawianiem jej samej w domu. W przypadku wilczaków jest to jeden z największych problemów.

Mimo wszystko klatka jest najlepszym rozwiązaniem. Przykład podany przez Tomka pokazuje, że niewiele brakowało, a mogłoby się to źle skończyć. Ważne, by jednak wcześniej psy do pozostawania w klatce przygotować.

W najbliższym czasie, te kłopoty będą narastać. Psy stają się większe, silniejsze. Będą próbowały nowych rzeczy. Stąd szkody, w tym sytuacje dla nich samych niebezpieczne będą się pojawiać coraz częściej. Ważne by im wcześniej  zapobiegać

2010-06-14 12:19:10

avatar

Temat rzeka. Pieski gdy były małe miały mniejsze możliwości popsucia nam domów. Wraz z ich wzrostem rośnie zagrożenie. Nie tylko dla dóbr materialnych, niestety, ale i dla zdrowia naszych pupili. Ja zawsze byłem przeciwnikiem klatek dla psów. Zmieniłem zdanie gdy Werwa wyrwała włącznik od światła. Jak wróciliśmy ze ściany sterczał odizolowany przewód pod napięciem. Dodam, że włącznik znajduje się na wysokości ramion (wysoko). Klatka zakupiona. Werwę powolutku przyzwyczajamy.

 

Inna myśl. Trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy socjalizacją i przywiązaniem wilczaka do siebie a pozostawianiem go samego. Ja przesadziłem w tą pierwszą stronę zabierając Werwę wszędzie, nawet na zajęcia na uczelni. Teraz powoli staram się to zmieniać.

2010-06-12 01:31:54

avatar

No fajnie mój Werwus po prostu zawsze robił super minkę na moje "malutkie" wyjście do śmietnika...... i co?? wracam, a tu w błyskawicznym tempie trzy buty i to z prawej nogi ( szpilki) pogryzione i co????? mina WErwusa........ ja pańciu nic nie zrobiłem, ale ty wyszłaś.........i tak go kocham, przecież to WILCZAK.......Cwany Wilczak. Pozdrawiam Wszystkich.

Asia i Werwus

2010-06-11 23:07:45

avatar

Sądziłem, że taki temat nie będzie potrzebny. Jednak to co zrobili Wandal i Wódz wymaga opisania. Oczywiście pierwszy był Wódz i jego słynna ucieczka w podróży do domu. Teraz okazało się, że Wandal nie na darmo otrzymał to imię.

Pozwalam sobie przytoczyć maila jaki przysłała mi Irmina.

Witam!

Pragnę „donieść” o najnowszym osiągnięciu naszego kochanego Wandala.

Za namową kupiliśmy klatę dla psa – duża, wygodna, nowa……

Musieliśmy nagle pojechać z Michałem do lekarza – pies w klatce.

Znaczy się wszystko zabezpieczone, nic się nie stanie, jak wrócimy wszystko będzie na swoim miejscu……..

  

Wróciliśmy po 35 min – już przez okno widać było, że Wandal na wolności!!!!

 

Klatka pogięta, zgrzewy na prętach rozerwane………………

Straty w kuchni……….

 

Pies dyszy……..

 

 A klatka = złom????

 

Jedyna pozytywna wiadomość – Wandal nawet się nie skaleczył, zęby całe, pazury też…….

ZDOLNY WANDAL (w końcu to wandal)

 

Ciekawe co na to Producent???

 

Pozdrawiam

 

ISJ

 

 

Wódz, jak się okazało pełen jest pomysłów. Jak się nie chcą z nim bawić, to co robi? Ale to już może Joasia opowie. Może inne Cwane Wilki też mają ciekawe pomysły. Piszcie o nich